stycznia 03, 2018

Bullet Journal #2 hybryda

Bullet Journal #2 hybryda

Pogoda dzisiejszego dnia była okrutna. Padał śnieg, a ja ubrana w wygodne legginsy, bluzę, kapcie - króliczki chodziłam od okna do okna i marudziłam, dlaczego temperatura jest na plusie. Ile byłoby śniegu?! Tak tęsknie za białym puchem, rzucaniem się śnieżkami i zjeżdżaniem na workach wypełnionych słomą, z górki usypanej przez tatę. Ahh, to były czasy. Dla pocieszenia usiadłam nad moim Bullet Journal, by nieco go dopieścić. 

Zastanawiałam się czy bujowanie nie znudzi mi się. Nic takiego nie nastąpiło, a ja postawiłam na przesiadkę do segregatora. Powód był prosty - łatwo coś zmienić, wyrzucić, kiedy się nie podoba czy dodać, kiedy nagle potrzebne jest coś w danym miejscu. Martwiłam się, czy nie będą mi przeszkadzać ringi tworzące pewien przerywnik, ale jest to kwestia przyzwyczajenia. Segregator kupiłam już jakiś czas temu, kartki drukuję sama, dlatego decyduję kiedy mam kropki, kiedy kartkę gładką. Chciałam postawić na minimalizm. Znalazłam swój idealny sposób na dniówki, walczę jeszcze z tygodniowym rozkładem, który przyznaję, wyszedł mi na ten moment najgorzej. 






Stwierdziłam, że jeden duży, na cały rok śledzik humoru wystarczy, nie potrzebuję co miesiąc tworzyć osobnych tabelek. 

Jej! W końcu odzyskałam dzieciństwo, nadrobiłam zaległości i obejrzałam Kevina
  
Stwierdziłam, że będę prowadzić spis książek i filmów, które w tym roku uda mi się przeczytać i obejrzeć. Liczę, szczególnie na listę z książkami, że cała się zapełni - takie małe wyzwanie na 2018, kiedy jeszcze nie będę tonąć w książkach i artykułach pisząc Pracę Magisterską, choć pewnie w drugiej połowie roku zabiorę się i za nią. W tym celu, obok planu zajęć i kontaktu do wykładowców stworzę rzut na postęp pisania pracy. 


Dalej zaczął się już standardowy bullet - rozkładówka na miesiąc, tydzień i dniówki. Śledzik nawyków, posiłków i dbania o włosy. 



Jak dla mnie tygodniówka wyszła mi okropnie. Szukam jeszcze czegoś idealnego do mnie, może bez tych kolorów, może inaczej to rozłożyć. Następny tydzień na pewno będzie lepszy!


W 2018 witam Was bulletowym wpisem. Uwielbiam w nim elastyczność, całkowite dopasowanie do mnie i wyjątkowość. Nikt inni nie będzie takiego miał :D

Jakie macie plany na 2018 rok?

grudnia 30, 2017

Podsumowanie miesiąca: grudzień | podsumowanie roku 2017

Podsumowanie miesiąca: grudzień | podsumowanie roku 2017

Grudzień minął pod znakiem świąt i rodziny. Z wielkim żalem patrzyłam każdego dnia prosząc, by pojawił się biały śnieg i otulił puszystą kołderką świat. Niestety, za każdym razem, kiedy puch padał - następnego dnia rano nie było po nim śladu. 

Sprzątanie w takt świątecznych piosenek szybko przekształciło się w nucenie spokojnych kolęd i szykowanie Wigilii. Podzieliliśmy się opłatkiem, zjedliśmy kolację, zaśpiewaliśmy kolędy. Znalazł się czas na prezenty. Później po prostu byliśmy razem. 

Dziś przedostatni dzień 2017 roku. Ciężkiego, trudnego, ale dobrego roku. 





RODZINA

Jako, że święta Bożego Narodzenia stoją pod znakiem rodzinnych, ciepłych, pełnych miłości i u mnie tego nie zabrakło. Najpierw tylko z najbliższymi. Kolejne dni w rodzinnie kuzynek, kuzynów. Śmiech, wspomnienia ze wspólnego dzieciństwa, nawet granie w grę, która kiedyś ściągała nam sen z powiek. 

google.com
Moja rodzina należy do tych bardzo luźnych. Potrafimy z siebie żartować. Młodsi ze starszych i odwrotnie. Nikt się nie obraża, nikt nie szuka sensacji. Wspólne podawanie do stołu, wspólne sprzątanie. Bycie blisko, wzajemne wsparcie.

MIŁOŚĆ

Kiedy byłam młodsza sądziłam, że nigdy za nikim nie zatęsknię, nigdy nie będę zwracać na kogoś uwagę. W perspektywie zawsze miałam być sama - nigdy z kimś. W maju zeszłego roku to się zmieniło, a te święta były kolejnymi, w które myślami byłam nie tylko ze swoją rodziną, ale także przy Ukochanym. Tęsknota jest czasami potrzebna - przypomina, za kim i za czym tęsknimy codziennie. Za czyim śmiechem się oglądamy i kogo zapach jest dla nas najlepszy.

JA

Z końcem grudnia w końcu mogłam odpocząć i na chwilę nie przejmować się, czy nie robię czegoś źle w laboratorium. Mogłam zapalić świeczki i usiąść nad tworzeniem Bullet Journal. Grudzień był miesiącem przyjemności - nie przejmowałam się, że nie ćwiczę, nie pilnuję, co jem. Coraz lepiej dogaduję się z moimi włosami i ciałem. 

PODSUMOWANIE 2017

Na koniec krótko o mijającym roku - był ciężki, ale dobry. Po pierwsze minął pierwszy rok związku, zdążyłam obronić licencjat i dostać się na studia II stopnia. Odbyłam ciekawy i odpowiedzialny staż, który dał mi dużo nowych, ciekawych doświadczeń i znajomości. Zdarzyła się też operacja mamy, która na szczęście udała się pomyślnie, a i później wracanie do zdrowia przeszło dobrze i spokojnie. Dziękuję Wam za ogrom wsparcia, który otrzymywałam przez cały ten rok. W spokojne dni były spacery, kolacje, długie wieczory nad lampką z drinkiem. Oby i 2018 był dobry.

grudnia 28, 2017

Nowy rok - nowa Ja

Nowy rok - nowa Ja

Już niedługo Sylwester. Dzień, w który żegnamy stary i witamy Nowy Rok. Wieczór, który dla wielu staje się czymś magicznym, pojawieniem się czystej, niezapisanej, niepobrudzonej jeszcze karty w życiu. Często kojarzy się z nową szansą na stanie się lepszym i tworzenie życia piękniejszym. 


 Zwykle związane są z tym okresem nowe postanowienia. Koniec roku motywuje nas, by od nowego stać się kimś lepszym, kto ma w sobie więcej energii i zacięcia, by wprowadzić zmiany, które tym razem się udadzą. Ile jest takich, o których zapominamy już po tygodniu?

Wydaje mi się, że problem, jaki leży w braku spełniania obietnic, jest nakładanie zbyt dużej presji. Chcielibyśmy od razu być perfekcyjni, od razu biegam, nie jem słodyczy, nie ślęczę całymi dniami przed telewizorem, jestem aktywna. Biorąc to wszystko na logikę - zwyczajnie się nie da. Wszystkie zmiany powinny być wprowadzane powoli, ale dobitnie. W kolejności. 

Zadaj sobie pytanie Co najbardziej chcę zmienić w swoim życiu? Co mi przeszkadza? Z czego jestem dumna? Co mnie cieszy? Przecież postanowienia, to nie tylko katowanie się dietą czy wyrzeczeniami.  Czasem to po prostu chęć spędzania większej ilości czasu z bliskimi, nie zapominanie o ukochanym psie i poświęcenie mu większej uwagi. 

Na jednym z forów, a dokładniej na grupie dotyczącej Bullet Journal na FB przeczytałam, że spisanie obietnic zwiększa szansę na ich spełnienie o 40%. Może warto? Może coś w tym jest? Kartka w widocznym miejscu powinna zadziałać motywująco - nie zapomnimy, co postanowiłyśmy, a codzienne spoglądanie, na pewno wzmocni nas chęć poprawy.

I ostatnie - nie rób nic na siłę, nie podążaj za modą mocnego postanowienia poprawy. Jedni robią długaśne listy, inni pukają się na ich widok w czoło. Jeśli odpowiada Ci Twoje życie takim, jakim jest, to go nie zmieniaj - proste. Wymyślanie na siłę nic nie da, a dodatkowo może wprowadzić czar goryczy już na początku Nowego Roku. Osobiście rzadko kiedy robiłam postanowienia - w tym roku postawiłam na trzy. Wystarczą ;)

Z tego miejsca życzę Wam, 
by najskrytsze plany, marzenia i pomysły
snute na rok 2018,
miały lekką, przyjemną i pozytywną drogę, a
finalny efekt był zadowalający i uszczęśliwiający Was. 

Na koniec zachęcam, by śladem coraz większej liczby miast - nie strzelać sztucznymi ogniami, fajerwerkami i innymi petardami w trosce o naszych czworonożnych przyjaciół.

___

Jesteście zwolenniczkami postanowień noworocznych, czy jednak wolicie żyć bez twardych zasad? Jak planujecie spędzić Sylwestra? W domu z rodziną, czy wybieracie się na szaloną imprezę?

Copyright © 2016 lekkość duszy , Blogger