Poznań z innej perspektywy

Dwa dni po 11 października, a ja dopiero zabieram się, być coś sensownego napisać. Ale to i tak chyba lepszy czas, niż paczka, którą zamówiłam przed 1, a dopiero dzisiaj dostałam informację, że odbędzie się próba dostarczenia mi jej.
Stwierdziłam w tym roku z siostrą, że Święto Niepodległości spędzimy w Poznaniu, gdzie trochę rzeczy się dzieje. Chyba dość dobrze znane są rogale z białym makiem, korowód z okazji imienin Św. Marcina i ulicy jego imieniem ochrzczonej.
W Poznaniu jestem regularnie od poniedziałku do piątku od pięciu lat, ale nigdy nie patrzyłam na to miasto z perspektywy zwiedzania, uliczek, a już tym bardziej zza obiektywu. I mocno się zdziwiłam, jak pięknie wyglądają te kamienice na zdjęciach. W sumie, to mało, kto dostrzega ile piękna i klasy może znaleźć naokoło siebie. A wystarczy się tylko rozejrzeć i choć na chwilkę zatrzymać, przyjrzeć się detalom, tym drobnostką, które nadają charakter. 
Kiepsko mi dzisiaj idzie pisanie, hmm, może przez to, że wszyscy wyjechali z domu, zostawiając mi na głowie kurierów i inne sprawy do załatwienia. Z drugiej zaś strony odzwyczaiłam się od komputera stacjonarnego. Dziwię się, że dźwięk klawiatury może tak irytować. Serio. Chyba mam jakieś dziwne maniery. Wera, coś się z Tobą dzieje. Może to przez to, że na uczelni pojawiłam się tylko dwa razy w tym tygodniu? Dobrze jest skończyć przedmioty przed końcem semestru, a jeszcze lepiej mieć ugodowych wykładowców, którzy zgadzają się na przekładanie zajęć na inne dni. A już całkiem cudownie jest mieć przyjaciół, którzy podrzucą notatki, kiedy dotarcie na wykład jest ciężkie/trudne/nie chce mi się, bo daleko. 
Chciałam napisać o tym, że można coś lepszego wymyślić na 11 listopada niż jakieś marsze, na których ludzie okładają się kostką brukową, no, ale w tym roku nie było takich incydentów. Może to i lepiej, może w końcu ktoś pomyślał, że nie warto, nie ma sensu. 
Myślałam też, że zdołam napisać coś więcej, ale zamiast skupiać się na treści, skupiam się na tym, że klawiatura głośno działa. O zgrozo.



















Kocham robienie zdjęć w tłumie. 

Komentarze