Krok od świąt


Kiedy to minęło? Jeszcze niedawno myślałam nad tym, że jeszcze daleko do świąt, a to już jutro. Aromat ciast już unosi się w powietrzu i miesza z zapachem choinki. Wszystko posprzątane, można czekać na jutrzejszy magiczny dzień, który magiczny jest od samego rana.
Nie ma żadnych spięć, kończymy ostatnie poprawki, szykujemy się do kolacji. Powoli, bez pośpiechu. Razem. Wspólnie.
Choinka ubrana, prezenty spakowane. Jedzenie cały czas się gotuje, ciasta pieką, pierogi lepią. Muzyka, może i komercyjna, ale w tle gra. Wszyscy są w domu. Jest spokojnie, bardziej przytulnie niż zwykle. I ja, wreszcie mogę się trochę uspokoić, przestać przejmować uczelnią, wyspać i spędzić trochę czasu bez myślenia, że jeszcze muszę tyle zrobić. Nawet sprzątanie wydaje się przyjemniejsze. Co mogę więcej powiedzieć?
Lubię ten spokojny czas krzątania się, śpiewania pod nosem kolęd, piosenek, a później siedzenia i po prostu bycia z rodziną. Odwiedzania się, łamania opłatkiem i życzenia sobie wszystkiego, co jest najważniejsze. Może i sztuczne, ale wiem, że szczere.
W końcu mogłam sprawdzić nowy sprzęt w akcji. Nowa lampa, nowa nauka. W końcu doczekałam się intensywniejszych zdjęć od razu po naciśnięciu spustu migawki. Idealnie.
Jedyne, co mi teraz pozostaje, to życzyć wszystkim tu zaglądającym wesołych i ciepłych świąt. Żeby nic, ani nikt nie zakłócił rodzinnej atmosfery. Nie odwracajcie się plecami do siebie, cieszcie się obecnością bliskich i tym, co najważniejsze, uczuciami. Wesołości i uśmiechu.
W.










Komentarze