Coś takiego

Nie potrzebuję więcej.
Noc była ciepła, mimo, że od czasu do czasu chmury przysłaniały gwiazdy i pozwalały opadać swobodnie kroplom deszczu na ziemię. Rozpryskiwały się na liściach drzew, tłukły w okna i dachy, a mimo to parne powietrze pchało się do każdego pomieszczenia, jakby było się, że woda kropli rozpuści je raz na zawsze.
Potarłam ramiona, jakbym chciała się pocieszyć, przestać mniej bać. Strach jest wpisany w nasze życie, a każdy kolejny krok do przodu, zagłębianie się w strachu na przekór logice oswaja nas z nim. Przestajemy się bać, czujemy to więcej innych rzeczy.  Poznajemy zupełnie inne smaki. Dlatego wiedziałam, że muszę znaleźć odwagę zrobić ten krok w przód. Kolejny już będzie dużo łatwiejszy. Byłam tego świadoma, a mimo wszystko ból obijał się w moim brzuchu, jak kot ubijający miękką poduszkę do spania.
Ruszyłam w noc przed siebie, krople deszczu otuliły moją skórę, przymknęłam oczy, by dodać sobie odwagi i poczuć się lepiej.  Uśmiechnęłam się pod nosem, do siebie, kiedy poczułam znany tylko mnie zapach perfum i oddech. Nie odwracałam się, czekałam, aż pewna siebie dłoń wsunie się między moje włosy i pociągnie lekko rozplątując je. A później poczułam suche usta spijające deszcz z karku, silne od pracy dłonie, szorstkie przesunęły się wzdłuż ramion, przez łokcie by spleść się z moimi palcami. Muskałam niecierpliwie skórę, lekkie szarpnięcie sprawiło, że odwróciłam się do roześmianej twarzy, którą znałam i równocześnie była mi obca. Uniosłam się na palcach stóp by zrównać się jego oczyma. Szalone iskierki bawiły się ze światłem latarni. Odcisnęłam na ustach ślad swoich warg.
Dlaczego człowiek boi się miłości? Dlaczego biegnie przed siebie by z impetem odbić się od złotych krat? Szuka czegoś po omacku, co inny nazywają miłością. Raz wydaje mu się, że właśnie ją poznał innym znowu dostrzega jak daleko jej jest.
Oddałam się instynktowi, kiedy szarpałam się z guzikami koszuli, które zdawały się pojawiać jeden po drugim i nie mieć końca, kiedy w końcu z nimi wygrałam pociągnęłam materiał, który nagle stracił opór ciała pod sobą i upadł na ziemie. Układa mnie wygodnie na miękkiej pościeli i przesuwa dłońmi wzdłuż szyi, brzucha i nóg. Przybliża twarz do mnie, pieszczota jego oddechu przesuwa się po kolejnych centymetrach skóry, próbuję powstrzymać drżenie, kiedy jego usta stykają się z powierzchnią mojego ciała. Jego język zostawia mokry ślad na skórze, jest mi gorąco i jednocześnie zimno. Pragnę więcej, a jednocześnie tu chcę się zatrzymać. Wzdycham głośno, on unosi leniwie, nie chcąc przerywać głowę, spogląda znad moich piersi, a kiedy widzi, że wszystko jest dobrze wraca skąd przybył.
Nie potrzebuję nic więcej.
Emocje przechodzą przeze mnie, jedna po drugiej, próbuję je zliczyć, próbuję rozpoznać, ale błądzenie po omacku nic mi nie daje. Zgubiłam się w tym, co mnie wypełnia i nie potrafię logicznie poukładać, kiedy czuję kolejne szarpnięcie.Wiem, że tego chcę, chcę by mi dał, to czego sam chce, wiem, że jestem już bliska wejścia tam, gdzie ludzie odlatują, gdy chcą zapomnieć o życiu, gdy chcą się zapomnieć w swoim szaleństwie. Zamykam na moment oczy, kiedy je otwieram jestem sama. W powietrzu unosi się tylko znajomy zapach perfum, a moja klatka piersiowa porusza się nerwowo łapiąc kolejne wdechy. Błądzę wzrokiem po ścianach, rzucam to tu, to tam. Zostawił tylko ślad w moim umyśle i znikł.
Wiem dobrze, że spotkamy się znowu, w innym śnie. 

__

Dziś przychodzę z czymś takim.
W.

Komentarze

  1. Trafiłam tu dzięki Twojemu komentarzowi do mojego bloga. Właściwie trafiłam na inny post, a z niego tu ;)

    Świetne opowiadanie. Masz dar!
    Kontynuuj, bo warto to rozwijać ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :) Bardzo mi miło, że się podoba, mam nadzieję, że z czasem odważę się publikować więcej tego typu tekstów :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡