poduszka

Kolejny z deszczowych dni, który nastał po kilku tych upalnych i gorących. Wieczór, za oknem robi się już szaro, krople wody rozbijają się w swojej własnej harmonii, co jakiś czas ich melodię przerywa grzmot burzy, a poza tym cisza. Zwykły pokój na drugim piętrze zwykłego domu. Łóżko w rogu. Siedzę spokojnie oparta o ścianę, a Ty śpisz oparty o moje nogi. Gdzieś w tle przewija się piosenka za piosenką, zmieniam je próbując wybierać te łagodne, które nie zaburzą Twojego miarowego oddechu. Mruczę tekst piosenki, niby gdzieś uwięziona w graniu w tetrisa, a jednak zerkam na Ciebie, co jakiś czas sprawdzając czy nadal śpisz. I może wydaje się, że wcale nie dzieje się nic wyjątkowego, nic innego, to jednak między kołaczącym się sercem, a głową przewija się tylko jedno zdanie. Mogę być Twoją poduszką codziennie. Wcale a wcale nie przeszkadza mi, że trwamy w takiej sytuacji, po prostu leżymy i ja już tak leżąc mam wszystko, czego  potrzebuję by powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Cieszę się po prostu tą prostą chwilą, która za chwilę uleci, więc daj mi się po prostu tym cieszyć. Zwyczajnie daj mi się cieszyć naszą miłością.

Kocham Cię, nawet kiedy tak szybko uciekasz przed deszczem. 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡