Sens

To zadziwiające, jak sens życia może się zmieniać pod wpływem jednej osoby, a jednak tak się da. Jeszcze kilka miesięcy temu pisałam tu jak mi niedobrze, jak mi źle. Leżałam wieczorami w łóżku wpatrując się w sufit i pytałam samą siebie, dlaczego moje życie jest tak szare, dlaczego żyję w rutynie, kiedy powinnam czerpać te najlepsze chwile z życia? I odpowiedź jednocześnie była bardzo blisko i bardzo daleko. Wiedziałam co jest przyczyną, ale jednocześnie nie przyznawałam się sama przed sobą. Wstydziłam się tego, na zewnątrz pokazywałam, że tak mi dobrze i właśnie tylko wieczorami, gdzieś w tym łóżku cały czas szukałam, szukałam jakiejś zmiany, ale jak ona miała nadejść, skoro przed wszystkim co nowe się zamykałam?
W końcu się otworzyłam, raz zaryzykowałam i otwarłam się na tego Jednego. I nagle, z czasem, z każdą wiadomością, z każdym spotkaniem, spojrzeniem, oddechem, wymianą uśmiechów rozumiałam, coraz bardziej, że mam już sens życia. Może to naiwne, sama nie wiem, ale intensywność barw życia, uczuć, jaka mnie od tamtej pory uderza jest mocna i umacnia się z każdym dniem.
Kiedyś wydawało mi się, że nie potrafiłabym stworzyć udanego związku, byłam przekonana, że to nie dla mnie. Bo albo ja, albo mną się szybko znudzą. Ale tak nie jest, gdy spotyka się odpowiednią osobę, po prostu człowiek sobie zdaje sprawę, że tak się nie da. Jeśli się znalazło swój sens, on nie znika nagle i nie przestaje się nudzić. I w miarę upływu czasu, coraz lepiej poznaję, za każdym razem z innej perspektywy odkrywam, zaczynam rozumieć lepiej. I lepiej mówię o tym, co czuję. Ludzie są głupi chowając się ze swoimi uczuciami. I choć nie przychodzi to z łatwością, trzeba szukać drzwi dla nich

Szczęście jest wtedy, gdy uśmiecham się do siebie, jak niespełna rozumu w tramwaju, w środku dnia, bo przypomniało mi się jakieś słowo/sytuacja/chwila/dotyk/uśmiech, które mi dałeś. I kiedy po prostu siedzę na łóżku i wdycham zapach Twoich perfum, którym spryskałeś mi Miśka. I to jest dla mnie najważniejsze, że jesteś obecny, jednocześnie będąc w swoim domu.

I mam tylko nadzieję, że nie przeraża Cię fakt, że tworzysz dla mnie sens mojego małego świata.


A tak swoją drogą, jestem ciekawa co czuje i myśli osoba, która wie, że jest anonimowa tu i teraz, ale doskonale wie, że piszę o NIM. Jak się czuje ze świadomością, że czyta o sobie?

Komentarze