"fittrenerka"



Ogromny boom na bycie fit trwa już od kilku ładnych lat. I przyznaję, że też jestem w niego dość zapatrzona, z małymi wyjątkami, na które sobie pozwalam. Dzięki temu, od dwóch lat sukcesywnie, powoli, swoją własną drogą, staję się pewniejsza siebie, a moje ciało zmienia się w zgodzie z tym, czego zawsze chciałam. I uwaga, osiągnęłam to SAMA. Wiedza ze studiów plus dużo, dużo czytania. Trzeba wiedzieć gdzie i jak czytać, ale to już inny temat.

I nie chcę w tym momencie negować chodzenia do dietetyka czy korzystania z porad trenera personalnego, który w ostatnich latach jest bardzo popularny. Jeśli ktoś jest profesjonalistą, ma odpowiednie wykształcenie, zna i lubi to, co robi, to zdecydowanie taka pomoc może się nam przydać.

Do tego tekstu zaintrygowała mnie sytuacja mojej siostry - tak jak ja ćwiczy, stara się ograniczyć złe nawyki żywieniowe, raz jest lepiej, raz gorzej. Nie ma totalnego kręćka na bycie fit, jednak podobają jej się efekty, dlatego nie poddaje się. Dostała ostatnio (ja też, ale zignorowałam, bardziej z powodów personalnych) zaproszenie na analizę składu ciała. Wszystko fajnie, pięknie, miała to wykonać moja znajoma z podstawówki, która obecnie studiuje dietetykę na III roku zaocznie. Z tego właśnie składu wyszło, że moja siostra jest osobą, które nie ćwiczy, jest otyła, objada się chipsami i jest bardzo bardzo źle. Bla, bla, bla. Codziennie widzę moją siostrę, widzę jak wygląda, jak zmienia jej się ciało - jest szczupła, zdrowa, jej skóra jest coraz bardziej napięta i gładka. Oczywiście w tym krótkim spotkaniu mojej siostrze zaproponowano, że będzie zdrowa, fit, mega schudnie bez wysiłku fizycznego, wystarczy tylko zakupić odpowiednie produkty - w tym przypadku odchudzające koktajle. Wiadomo już, gdzie jest haczyk. Oprócz mojej siostry w "poradni" były osoby 60+, które kupowały właśnie te wszystkie "magiczne specyfiki".

Zastanawiam się tylko, jak można być tak obrzydliwym, żeby wpychać ludziom takie kłamstwa? I to będąc na studiach, które mają dać później innym pomoc. Poszperałam w internecie, by stać się tym "fit doradcą" nie trzeba mieć nic wspólnego z dietetyką, ludzkim zdrowiem czy nawet fizjologią człowieka. Osobą taką, może stać się każdy - tak jak konsultantką kosmetyków.

Nie chcę w tym miejscu narzucać nikomu, doradzać, co ma jeść, czego nie, czy powinien się ruszać, czy nie. Ale na moje oko zdrowe życie, to zbilansowana dostosowana do trybu życia, wieku i wielu innych czynników dieta i taki sam, dostosowany wysiłek fizyczny. Inną dietę musi stosować osoba, która ma siedzącą pracę, a inną osoba, która dużo pracuje fizycznie. I nikt mi nie wmówi, że dla obu tych osób dobra będzie taka sama dieta. Jest to po prostu niemożliwe.Każdy organizm jest inny, każdy potrzebuje innych składników odżywczych. Oczywiście - wszyscy ludzie mają wspólną pulę elementów, których potrzebują. Jednak płeć, wiek, to jak i gdzie żyjemy, jak pracujemy sprawia, że już dalsze planowanie diety musi być spersonalizowane. Dodatkowo dochodzą przeróżne choroby, alergie. Nawet smak ma znaczenie. Dieta to nie ma być wpychanie na siłę do ust, czegoś, czego nie lubimy. Dieta ma być tym, co dostarcza nam odpowiednią ilość energii, jest dla nas zdrowa i mamy ochotę ją stosować. Nie da się na dłuższą metę zmuszać od czegoś, co nam nie smakuje. To ogół naszego jedzenia, nie kilku miesięczna kuracja. Po zwykłej kuracji, wróceniu do poprzednich nawyków i nasze ciało wróci do poprzedniej formy. Dieta to każdy posiłek, nie tylko, gdy planujemy się odchudzić. 
Jestem ciekawa, czy do koktajli została dodana chociażby kropelka tłuszczu, bez której witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (słynny ADEK) po prostu "przelecą" przez organizm.

Drugie, co mnie uderzyło, to brak wysiłku fizycznego, brak ćwiczeń. Ja kiedyś nienawidziłam ćwiczyć, nie lubiłam się pocić, nie lubiłam mieć zadyszki po dobrym treningu, ba, długi czas nawet wstydziłam się, że ćwiczę. Ludzie źle się nastawiają do ćwiczeń. A co jest w nich złego? To, że wyprodukujemy endorfiny? Że poprawi się dzięki temu nasze poczucie własnej wartości? Poprawi się nasz wygląd fizyczny, kondycja, a i lepiej będziemy spać? Będziemy zwyczajnie zdrowsi, bo nawet najmniejsza ilość ruchu pozwala nam zachować homeostazę. Nie chodzi o sam wygląd, tylko o fakt - robię coś dla siebie, dbam o siebie. Bo jeśli Ty nie zobaczysz poprawy w lustrze, to tę poprawę odczuje Twoje serce, układ krążenia, układ nerwowy, kostny, pokarmowy, nawet Twoje jelita Ci podziękują. I nie zawsze mają być to mordercze wysiłki, że nie masz siły podnieść się z maty do ćwiczeń. Powoli, małymi kroczkami, a do przodu. Cierpliwość to podstawa.

Chciałam zwrócić uwagę, że trzeba brać czasem poprawkę na to, kogo prosimy o pomoc. Wiele instytucji przekonuje, że to właśnie oni spełnią marzenia o zdrowej sylwetce, życiu. Ale jeśli faktycznie chcemy tego zdrowia, musimy zacząć od siebie. Później można szukać kogoś profesjonalnego, kto pozwoli nam do tego dojść. Wiele firm spija śmietankę z szału bycia fit i wciskają ludziom, że tylko ich produkty dadzą nam rezultaty, na takich uważajcie - oni nie mają nic wspólnego ze zdrowiem. I jedno z ważniejszych - zachowajmy zdrowy rozsądek w byciu fit. 

Przyznam szczerze - w czasie sesji moje oblicze "fit" trochę schodzi na dalszy plan, ale to nie znaczy, że od razu objadam się byle czym. No i sesja też nie trwa wiecznie.

 __

Bardzo, bardzo dziękuję za taki odzew pod ostatnim postem :) Miło mi, że ktoś mnie czyta i nawet to się podoba, nawet jeśli dotyczy to trudnych tematów. Niedługo przyjdę z kolejnym - jeszcze trudniejszym niż jednorazowy wyskok do łóżka. A tymczasem uciekam do fizjologii roślin.




Komentarze

  1. Lekarze, dietetycy i chyba każdy wykonywany zawód powinien byc wykonywany z pasji, miłości do tego. Wiadomo, że dietetyk czy ktoś komu zależy tylko i wyłącznie na wyższej wypłacie, nie będzie specjalnie przejmował się daną osobą. Wręcz przeciwnie- każdego potraktuje stereotypowo i książkowo. Należy szukać ludzi z pasją, którzy naprawdę chcą pomóc w zmianie nawyków żywieniowych, bo po prostu tym zyją ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, im więcej w nas pasji do zawodu, tym lepiej go wykonujemy. I dotyczy się to każdej pracy :)

      Usuń
  2. Nature House, Herbalife czy co tam jeszcze nie mają nic wspólnego z byciem FIT! Trzeba to powtarzać do znudzenia. To raczej uzależniacze, bierzesz, łykasz, pijesz i jest okej.. ale spróbuj to odstawić! Wydaje mi się, że jeśli nie ma się problemów zdrowotnych, to można spokojnie przy pomocy internetu dobrze i zdrowo się odżywiać. Jeśli do tego dołożymy ruch to już jest się fit! Nie każdy przecież musi wyglądać jak Ewa Chodakowska, Anna Lewandowska czy Mel B prawda? Grunt to być zdrowym i dobrze się czuć we własnym ciele. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zastanawia mnie jak przyszły dietetyk, może takie coś wpierać swoim przyszłym potencjalnym podopiecznym..
      Nie wspomniałam o tym w tekście, ale najważniejsze jest, by czuć się w swoim ciele dobrze, niezależnie od tego ile czasu zajmuje nam dbanie o siebie :)

      Usuń
  3. prawda jest taka ze dietetyk dietetykowi nierowny
    tak samo z trenerami
    niektorzy maja papiery ale w glowie zero wiedzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, niestety, ludzie coraz mniej kształcą się z pasji, a tylko dla papierka.

      Usuń
  4. świetny blog, widać,że wiesz,co piszesz. Zostaję na dłużej:)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrrr. JA też miałam analizę składu ciała. Wyszło mi 33 kg tłuszczu, co jest prawdą, ale mój Pan trener personalny ładnie mi wszystko wytłumaczył, powiedział, że głowa do góry, mam plan, ćwiczenia, dietę. I nie poczułam się jak śmieć. Teraz idę znowu na pomiar dokładnie 16 lutego. Zależy wszystko od człowieka, jak ktoś jest uszczypliwy to i przy dobrych rzeczach się uczepi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jesteś pod okiem specjalisty, to całkiem inna bajka. Moja siostra poszła tylko z ciekawości. Co nie zmienia faktu, że takie firmy zarabiają na zaufaniu, by nie powiedzieć naiwności innych, często starszych osób.
      Życzę powodzenia i trzymam kciuki za zdrowe fit :D

      Usuń
  6. Nie chciałabym trafić do takiego "specjalisty", to jest najgorsze, że oni nie dość, że oszukują tych ludzi, to jeszcze Ci ludzie w to wierzą. Wierzą, że "magiczne" koktajle im pomogą, że trzeba jeść to czego się nie lubi, etc. Nie są zapoznawani z tymi fajnymi aspektami zdrowego życia, które potrafi być naprawdę przyjemne. I ten kit, że nie trzeba ćwiczyć.. Gdzie sieją takich specjalistów... Ale im więcej nas - świadomych, tym lepiej :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chciałam pić owoce ... zmiksowane. Piłam codziennie. Dostałam uczulenia i do dnia dzisiejszego muszę trzymać się od tego z daleka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡