Histerektomia



Kiedy wiem, że jestem kobietą? Kiedy mam piękne ciało? Ładne oczy? Dużo adoratorów? A może wtedy, gdy czuję się kochana, a dzięki temu piękna, spełniona?

Myślę, żeby czuć się taką kobietą potrzeba jednej i drugiej składowej. I pięknego ciała, takiego, z którego ja sama jestem zadowolona, ale i piękna wewnętrznego. Piękniej duszy, dzięki której pojmuję, widzę świat nieco inaczej niż mężczyźni. Widzę więcej emocji, czasem więcej problemów. Ale takie po prostu jesteśmy. 

A co, gdyby nagle, z dnia na dzień ktoś Ci powiedział, że musi Ci zabrać jedną z tych składowych? Jeden z pierwiastków kobiecości? 
Mimo, że jest to dla zdrowia, świat się wali. I może minąć długa chwila, nim odbudujesz swoją świadomość. I każdy powinien to zrozumieć. Problem ten dotyczy ogromnej liczby kobiet, ale poruszany jest (mam wrażenie) rzadko. Histerektomia to operacja usunięcia macicy, czasem wraz z przydankami. Odciska ona ogromne piętno na psychice. Bądź, co bądź, to odjęcie kobiecie jakiegoś pierwiastka kobiecości. Kobieta ma prawo czuć się mniej atrakcyjna dla swojego mężczyzny, a on powinien zadbać, by odżyła na nowo, by zrozumiała, że operacja nie skreśla jej, jako pełnowartościowej kobiety.

Sytuacja przedstawia się łagodniej, jeśli dotyczy kobiety, która już urodziła i w pewnym aspekcie już "nie potrzebuje" narządów. Być może spełniła się w misji, jaką jest trud wychowania dzieci. Zdecydowanie trudniej jest się tym pogodzić, jeśli dopiero macierzyństwo ma się w planach. Histerektomia czyni niepłodną, skreśla ciążę. A przecież wiele kobiet pragnie, prędzej czy później dziecka, instynkt ciężko wyłączyć, kiedy ma się duże pragnienie posiadania dziecka. Owszem, można adoptować jedną z wielu istotek, które czekają na prawdziwy dom i rodziców w domach dziecka, jednak taka myśl może pojawić się z czasem. Pierwsze pojawia się - nie mogę urodzić dziecka, nie jestem kobietą. Wydawać by się mogło, że takie myślenie powoli odchodzi do lamusa, przecież kobieta nie jest pojemnikiem na męskie nasienie, jednak gdzieś tam z tyłu głowy nadal się kotłuje myśl, że nigdy nie będzie mogła nosić pod sercem tej najważniejszej istoty. Plącze myśli w kłębki smutku i bezradności. I nie można się temu dziwić, wiele kobiet pragnie dziecka, tak jak wielu mężczyzn czeka na potomka. 

Kobieta zapomina, że mimo operacji jest pełnowartościową osobą, która nadal jest piękna i atrakcyjna dla swojego Ukochanego. Piękno zewnętrzne rodzi się w środku, zaczyna od pięknej duszy, sumienia, życiu w zgodzie z samą sobą. A my, osoby postronne musimy uważać i dbać, by nigdy o tym nie zapomniała. Trzeba złapać za rękę i pokazać, że można i z takim stanem rzeczy żyć. Da się, tylko trzeba walczyć o lepszy dzień. 

Kobiety, badajcie się, żeby mieć kontrolę nad zdrowiem. Jesteśmy tego warte.

___

Ciężko było spisać tych kilkanaście zdań. Sytuacja spadła na moją rodzinę z dnia na dzień, dotyczy najważniejszej kobiety w moim życiu. Jeszcze trzy miesiące temu było dobrze. Czasem nie mamy chwili na lekarza, ale choroba też nie będzie za nami czekać, po prostu zaatakuje, nagle, w najmniej spodziewanym momencie.

Komentarze

  1. przykro mi że taka sytuacja wydarzyła się w twojej rodzinie

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi z powodu Twojej najbliższej osoby. Życzę dużo zdrowia i sił! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest dokładnie tak jak piszesz.. jeśli kobieta jest dojrzała, ma już dzieci, spełnia się jako matka czy babcia łatwiej jest jej przyjąć taki wyrok losu.. kiedy coś takie spada na osobę młodą to wali się świat. Ile wtedy potrzeba siły i samozaparcia by się nie załamać wie tylko ktoś.. kto to przeżył.

    Wytrwałości i sił CI życzę, będą potrzebne!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡