Odpłynęłam czyli moje zetknięcie z omdleniem

Stałam sobie ze spokojem w kącie szpitalnego pokoju, przeglądałam zawartość internetu czekając aż mama wróci z toalety, gdzie z pomocą mojej siostry odświeżała się spokojnie. Kobieta leżąca razem z mamą rozmawiała spokojnie przez telefon. W końcu zaskrzypiały białe drzwi, zza których wyłoniła się najpierw siostra z kosmetyczką i ręcznikiem, by za nią, szurającym krokiem, w wygiętej pozie, próbując pewnie przybrać jakąś wygodną pozycję wyszła mama. I jakoś tak.. Podeszła, przysiadła na łóżku - wyglądała dobrze, jak po takim zabiegu, cerę miała rumianą, nie bladą, włosy ładnie uczesane, usta wygięte w mały grymas bólu. Nie wyglądała najgorzej. Wolnym tempem wsunęła się na łóżko, podparła głowę poduszką, okryła się kołdrą. Poczułam się nagle źle. Zabolał mnie brzuch, ale to nic nadzwyczajnego, kilka ciastek czekoladowych, których powinnam unikać wymieszanych ze stresem o mamę. Wróciłyśmy do rozmowy, o tym, że była u niej jej Pani doktor prowadząca, że operacja się udała, wszystko jest dobrze, mama dostanie plastry z hormonami, a w czwartek najprawdopodobniej wyjdzie do domu. I nagle znów przeszła mnie fala bólu, przed oczami pojawiły się mroczki - charakterystyczne dla mnie, wywołane np. szybką zmianą pozycji. Chwyciłam się ręką parapetu, przeczekać chwilowe zamglenie. Jednocześnie staram się normalnie prowadzić konwersacje z siostrą, mamą i Panią leżącą w łóżku obok, ale słyszę je coraz słabiej, jakby z oddali. W myślach już powtarzam, że zaraz wyjdę do toalety, opryskam twarz wodą i wszystko wróci do normy. I to jest ostatnia myśl, która utkwiła mi w głowie. 
Świadomość odzyskuję po jakiejś chwili, przed oczami mam ciemność, słyszę tylko ciepły głos siostry: Oddychaj głęboko, oddychaj głęboko. W panice próbuję wykonywać zalecaną czynność, ale cały czas mam wrażenie, że biorę ostatni łyk powietrza. Później zaczynam odbierać bodźce fizyczne, czuję ręce siostry przytrzymujące mi głowę, dostrzegam kontury szpitalnego łóżka i stolika stojącego tuż obok. Widzę mamę, pyta Czy już dobrze? Nie wstawaj, poleż jeszcze. Jesteś blada, zaraz dojdziesz do siebie. Resztę wizyty spędzam siedząc na ziemi, próbując się w miarę uspokoić i wrócić do rozmowy. Nie wiem ile tak leżałam, ale dopiero po dłuższym czasie do pokoju wchodzą dwie pielęgniarki - pytają czy czegoś nie trzeba, patrzą na mnie, uśmiechają się i pytają czy już okay. Tak, już tak.

Pierwszy raz w swoim życiu totalnie straciłam panowanie nad swoją powłoczką, jaką jest moje ciało. Bardzo nie przyjemne uczucie. I wydawać by się mogło, że biolog, na anatomii, fizjologii zwierząt nie takie rzeczy widziałam, a jednak, widok mamy po operacji całkowicie zahamował moje zmysły.

I jeszcze raz podziękuję swojej intuicji, kiedyś chciałam zostać kimś kto pomaga chorym. Dziś po raz kolejny przekonałam się, że nie dałabym rady psychicznie. Być może na pacjenta nie związanego ze mną emocjonalnie patrzyłabym inaczej, ale teraz, po takiej sytuacji wiem, że byłabym ogromnym zagrożeniem dla takowych osób. 

Będę musiała się bardzo powstrzymywać, by nie wygarnąć tego znajomej, która kształci się na pielęgniarkę i przy każdym naszym przypadkowym spotkaniu intonuje, że ona jest lepsza, bo studiuje na Uniwersytecie Medycznym, a ja TYLKO na Przyrodniczym. Oh, Kochana, zapomniałaś tylko chyba, że pielęgniarstwa i biologii nie można porównywać, bo to dwa zupełnie inne, różne kierunki. I nie, nie czuję się gorsza. 

__

Omdlenie - niby nic takiego, ale jednak nie spodziewałam się tak mocnej reakcji na widok mamy, którą odwiedziliśmy również kilka godzin  po operacji i wyglądała gorzej niż dziś.

Wybaczcie mi tę uszczypliwość na końcu, ale bardzo bardzo nie lubię, kiedy studenci niektórych kierunków (tych "lepszych", bo elitarnych) unoszą się nad innymi, którzy kształcą się w zupełnie innych kwalifikacjach. Oczywiście nie każdy student taki jest, ale czy niektórzy naprawdę mają tak mało rozumu, by nie pojąć, że nie każdego musi pociągać medycyna czy prawo? Co o tym sądzicie?


Komentarze

  1. Teraz to mnie dopiero przeraziłaś!
    Moja mama zawsze mdleje np na widok krwi ;o
    Życzę dużo zdrówka Tobie i Twojej mamie ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie miałam pierwszy raz taką reakcję na widok związany z operacjami, nigdy wcześniej nie zrobiło mi się tak słabo, mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz.
      Dziękuję w imieniu swoim i mamy, która właśnie dzisiaj dostała wypis ze szpitala :)

      Usuń
  2. Tak mi przykro.. dokładnie wiem co przeżywasz. Mi się udało w takiej sytuacji wytrwać padłam dopiero na korytarzu. Wiec moja mama nie widziała udało mi się jej nie denerwować. Mam nadzieję, ze w Twoim przypadku był to pierwszy i ostatni raz. A mama szybko wydobrzeje. :)

    Co do koleżanki... to wydaje mi się, ze to nie jest kwestia kierunku studiów, tylko zwyczajnie człowieka. Jak ktoś jest wredny to będzie wredny, jak ktoś zadziera nosa to zawsze będzie tak robił. :)

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mam właśnie zdążyła się zerwać z łóżka i zdjąć mi z twarzy okulary :) To już wiem z relacji siostry.

      Tak, to też, że to zależy od człowieka. Problem w tym, że właśnie wśród moich znajomych pojawiło się zadzieranie nosa dopiero po dostaniu się na studia - wcześniej z nimi szło normalnie rozmawiać.

      Dziękuję serdecznie :)

      Usuń
    2. Prawda, moja kuzynka jest po studiach prawniczych i jest niesamowitą osobą. Fakt, specyficzna osoba, jednak w codziennym rozmowach jest zawsze miła, przesympatyczna, wesoła, a co najważniejsze nie jest uszczypliwa i złośliwa. Jej siostra jest po politologii i wiecznie wszystkich poprawia. Jest tak niemiłą zołzą, że staram się unikać kontaktu z nią ;D
      Przepraszam, że się rozpisałam, chciałam tylko podać argument, że to jednak o człowieka, a nie o zawód chodzi :)

      Usuń
    3. Zaznaczyłam w tekście, że nie o każdego studenta chodzi :) po prostu w moim środowisku zauważyłam duży popyt na zadzieranie nosa niektórych studentów tego samego kierunku

      Usuń
  3. Kilka razy w życiu miałam takie omdlenia. Za każdym razem bardzo to przeżywałam. I do dziś na sama myśl o tym mam dreszcze. Życzę dużo zdrowia dla Twojej mamy!
    Jeśli chodzi o ostatnie pytanie, uważam podobnie jak Draqlika wręcz podpisuje się pod jej komentarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne, ale za to wiem, że wykonuję polecenia w takich chwilach bardzo posłusznie ;)

      Dziękuję w imieniu mamy :)

      Usuń
  4. Dużo zdrowia dla Ciebie i Mamy!
    Nie przejmuj się ludźmi, nie każdy jest stworzony, by patrzeć na choroby.
    Myśl też o sobie, nie forsuj się za mocno ;)
    Pozdrowienia! :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każdy jest inny, inaczej też reagujemy na cierpienie obcych i bliskich

      Usuń
  5. U nas trochę tego szyderstwa też jest - może ze względu na dość ciężki kierunek, choć ja raczej tego unikam. Każdy człowiek jest inny i każdego może interesować co innego. I nie lubię porównywania, bo każde studia są inne, nawet ten sam kierunek ale na innych uczelniach.

    super, że mama dostała już wypis. trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, na mojej uczelni, profesorzy i doktorzy często mówią nam, że wymagają od nas niewiele mniej niż od studentów weterynarii, ale nikt na roku nie czuje się przez to lepszy od reszty studentów

      dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam :)

      Usuń
  6. mi omdlenia zdarzaja sie dosc czesto i potrafie juz nawet rozpoznawac pierwsze objawy
    zazwyczaj sa spowodowane zupelnie niczym
    choc pamietam ze jak moj tata byl po wycieciu raka i zmienialam mu opatrunki to raz odplynelam gdy zobaczylam swieze szwy i rozbabrana rane
    a chcialam zostac chirurgiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra ma tak, że "pada" dopiero w momencie, gdy opatrzy ranę. Ma bardziej stalowe nerwy ode mnie ;)

      Też przez ułamek życia chciałam zostać lekarzem, później myślałam, że weterynaria będzie dla mnie dobra, ale stwierdziłam, że nie potrafiłabym leczyć, gdyż wydawałoby mi się, że sprawiam jeszcze większy ból ;) Każdy ma różne pomysły na ścieżki rozwoju, dobrze, że człowiek się obserwuje i umie zweryfikować co ostatecznie może robić. :)

      Usuń
    2. naogladalam sie za duzo ostrego dyzuru i chirurgow
      i moze nawet bym probowala sie dostac na jakies studia w tym klimacie ale chemia stanela mi na drodze ;)

      Usuń
    3. ja bardzo bardzo żałuję, że porzuciłam chemię i nie podeszłam do matury z niej :/

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡