Podsumowanie miesiąca: luty

Luty żegna się z nami wybornie - z murów uczelni wyszłam z rozpiętą kurtką, na pięknie słońce, 12ºC, a lekki wiaterek rozwiał mi włosy. Idealna pogoda na długi relaksujący spacer, muszę przemyśleć tę opcję. Z racji, że miesiąc ten zwykle nie gości u nas długo, w tym roku tylko 28 dni postanowiłam się już dzisiaj z nim rozliczyć. 


Życie rodzinne


Luty przede wszystkim przeminą pod znakiem szpitala i operacji mamy, jednak rozpoczął się pozytywnym akcentem, mianowicie tata w końcu kupił sobie i mamie nowe auto, które zastąpiło wysłużoną już "Kasztankę", jak to zwykł mówić tata. Pięć dni z lutego spędziłam też u Dziadków mojego Ukochanego, gdzie czas nieco zwalnia i człowiek zwyczajnie ładuje akumulatory. Mimo, że widzieliśmy się trzy razy, czuję się między nimi dobrze. Są na mnie otwarci i bardzo ciepło mnie traktują, mam więc nadzieję, że zwyczajnie im przypasowałam, jako dziewczyna ich wnuka i syna.
Kiedy mama trafiła do szpitala z siostrą przejęłyśmy jej obowiązki, byłyśmy na to przygotowane, dlatego zgodnie starałyśmy się wszystko, co trzeba zrobić. Codziennie też odwiedzaliśmy mamę w szpitalu, jednak wtorkowe odwiedziny zapamiętałam najbardziej o czym piszę tutaj
Z nieco innych rzeczy - pierwszy raz skosztowałam smoczy owoc, myślałam, że lepiej smakuje. Teraz kiedy mama jest już w domu gotuję często zapomniane dania, których bardzo dawno nie jadłam. Za przykład niech posłuży zwykły kisiel - nie pamiętam kiedy ostatnio go jadła. Nie jest to ani zbyt zdrowe, ani pożywne, jednak od czasu do czasu bardzo smakuje. I jest lekkostrawne, co jest ważne w przypadku mamy. 


 Ostatni weekend lutego spędziłam na odpoczynku i zabawie - byliśmy w klubie, wytańczyłam się, wyrzuciłam złe emocje. Jak się tańczy, wszystko gdzieś ulatuje, człowiek wypełnia się endorfinami i jakoś nie da się złościć. 

Miłość


W tej kwestii nadal  jest u mnie sielsko anielsko. Luty mija zwykle pod znakiem miłości ze względu na Walentynki. Miłość należy okazywać sobie codziennie przez drobne gesty, jednak dodatkowy buziak i mały prezent tego dnia nikomu krzywdy nie zrobi. Istnieją miłośnicy i przeciwnicy tego święta (mam wrażenie, że w większości jednak są  ludzie antywalentynkowi), jednak uważam, że jeśli nie robi się z tego dnia miłości "szopki", to jest to przyjemne święto. By było mile spędzone nie trzeba naręczy kwiatów, drogiego prezentu i jeszcze droższej kolacji dla dwojga. Wszystko jest kwestią gustu. Ważne by kochać, na co dzień  i szczerze. 


Uczelnia


Dla wielu studentów luty to walka z sesją i egzaminami sprawdzającymi naszą wiedzę. Pilnujemy ostatnich terminów kolokwiów na laboratoriach, ćwiczeniach, by otrzymać ocenę i bez problemów podejść do sesji. Mój semestr zakończyłam w tym roku z dobrymi efektami, wszystko pozdawałam w czasie terminów, sesję również zdałam za pierwszym podejściem. W całym procesie nauki wspierał mnie mój Anioł, dodatkowo dostarczając mi energii w postaci pysznych kolacji i deserów. Udało się również zamknąć sprawę z dziennikiem praktyk, z którym nie mogłam dotrzeć do koordynatora. Dzisiaj rozpoczęłam nowy semestr. Co prawda nie jestem zachwycona planem - wychodzę na uczelnie dość późno i tak też z niej wracam, ale poniedziałkowe zajęcia zapowiadają się ciekawe. W ramach rekompensaty za nieciekawe godziny zajęć mam środę i piątek wolny. 
Dzięki dłuższemu wolnemu zdołałam nadgonić pracę licencjacką, coraz łatwiej mi się ją pisze, a czas wywołuje presję pisania. Mam jeszcze sporo czasu, ale samo się nie napisze, a że mam trudny temat, jeszcze dobrze nie jest zbadany i wyjaśniony, to mam dużo szukania i dociekania. 


Blogowanie


W tym miesiącu napisałam 8 (razem z dzisiejszym podsumowaniem) postów. Wydaje mi się to ładną liczbą, nie za dużo, nie za mało. Największą popularnością cieszył się tekst o niewolnictwie XXI wieku. Niemniej jednak dla mnie najważniejszym tekstem jest ten o histerektomii. Odważyłam się też na publikację kolejnej mojej prozy (która wydaje się być na pierwszy rzut oka erotykiem, a wcale nim nie jest). Dalej czuję ogromną chęć pisania.

Ja osobiście


Obiecywałam sobie, że w tym miesiącu wrócę do ćwiczeń, jednak sytuacja z mamą nieco mnie wyczerpała i zamiast ćwiczyć, wolałam się relaksować przed laptopem. Dodatkowo troszkę mniej zwracałam uwagi na to, co jem, jednak od kilku dni już wróciłam na dobrą stronę mocy. ;) Ponownie staram się wyeliminować mniej zdrowe jedzenie, a dzisiaj w końcu przebiorę się w dres i zrobię sobie trening - dziś już nie odpuszczam. Trzeba wejść w marzec z dodatkową siłą i motywacją.

Komentarze

  1. Gratuluję pozytywnego przejścia przez sesję! To zawsze cieszy. :)
    Wspaniale że Twoja mama już w domku i dochodzi do siebie.
    U mnie luty przeleciał nie wiem kiedy, wiosnę czuć w powietrzu... czego chcieć więcej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej cieszę się z tej wiosny w powietrzu - w końcu nabrałam sił do cieszenia się życiem :)

      Usuń
  2. zycze duzo zdrowia dla mamy

    ja mam ambitny plan byw marcu wziac sie za siebie bo w lutym cos mi nie wyszlo
    jadlam co popadlo i jakas tak bez energii bylam
    ale pogoda nas faktycznie rozpieszcza, czuc wiosne w powietrzu wiec teraz bedzie juz tylko lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu mamy.
      Mój luty pod względem jedzenia i treningów był okropny, ale ogarniam się powoli

      Usuń
    2. ale juz jutro marzec
      mozna rozpoczac z czysta karta

      Usuń
  3. Życzę dużo zdrowia Twojej mamie no i powodzenia na treningach ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu mamy :)
      Dziękuję, wczoraj jak obiecałam w końcu się za nie zabrałam, dzisiaj już będzie dłuższy :D

      Usuń
  4. Ja tez piszę ok 8 postów miesięcznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo osiągnęłaś w ciągu tego krótkiego miesiąca i jednocześnie dużo się wydarzyło. 8 postów to wg mnie spora ilość. Tak trzymaj. A Twojej mamie i całej waszej rodzinie życzę dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę się działo, to fakt. Oby marzec był bogaty w bardziej pozytywne wydarzenia
      Dziękuję bardzo za ciepłe słowa :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡