Szaleństwo

 pisane w rytm ♫♫♫
  
http://www.loveit.pl/love/1013826
Trucizna wcale nie musi być gorzka, nie musi pozostawać na języku gorzkiego posmaku, który zacznie powoli zmuszać Cię do odmierzania sekund do Twojego końca. Trucizna może być słodka niczym truskawka dojrzewająca powoli w porannym słońcu – dobrze znasz jej smak, jednak za każdym ugryzieniem jest tak samo dobra, tak samo pyszna. I zajadasz się nią tak długo, aż nie nasycisz głodu.
Mój głód był tak samo mocny. Pragnęłam tego z każdej możliwej strony, czekałam na dni, kiedy mogę się nasycić, zajadać powoli moją truskawką. Czułam wtedy, że to do mnie należy władza, patrzyłam na niego z pożądaniem, przez ciało przechodziły mnie ciarki, gdy słyszałam jego coraz głośniejszy szept i błaganie bym dokończyła dzieła, jego płuca rozrywały spazmy, gdy czekał zniecierpliwiony. Ale ja wcale nie chciałam kończyć. Nigdy nie robiłam tego, czego chciał. Nigdy.
Bawiłam się, nachylałam nad uchem i szeptałam najczulsze słowa, jakie znałam. Drażniłam skórę karku ciepłym oddechem, dotykałam mokrego od potu czoła i zmuszałam by spojrzał w moje oczy. Zwykle jego źrenice lekko się rozszerzały, dostrzegałam iskierkę strachu. Dopiero wtedy wyjmowałam moją małą, zimną zabaweczkę, której wszyscy tak się bali. Uśmiechałam się doń przekornie i rozpinałam kolejne guziki koszuli, które odsłaniały jego spocony tors. Chłód metalu sprawiał, że skóra zaczynała drżeń, a na ramionach pojawiała się „gęsia skórka”. Sunęłam w dół do pasa, pchnęłam lekko ręką przed siebie, ciało lekko uniosło się. Zachichotałam, a spomiędzy jego zmęczonych warg wydarł się jęk.
- Skończ to już. Błagam – usłyszałam nagle.
- Jakbyś chciał? – Przysiadłam na jego kolanie przeciągając paznokciami po nagiej skórze ramienia, ale nie doczekałam się odpowiedzi.
Przygryzłam jego dolną wargę naciągając ją lekko. Odeszłam kawałek przyglądając się jego twarzy, był przystojny, miał ostro zarysowaną dolną linię żuchwy, wyraźne policzki. Szeroki lekko zadarty nos, ciemne, bursztynowe oczy. Idealnie przycięte kasztanowe włosy opadały mu teraz w nieładzie na czoło, skórę policzków pokrywał trzydniowy zarost. Przez chwilę poczułam ukłucie wyrzutów sumienia. Szybko zagasił go mój głód. Pragnęłam go, jak niczego innego. Już teraz jego ból sprawiał mi satysfakcję, jednak potrzebowałam więcej. Związane, pociągnięte do tyłu ręce, spętane nogi nie wystarczały. Chciałam jeszcze więcej. Szarpał się momentami zadając swojemu ciału kolejne, małe cierpienia.
Wzięłam głęboki oddech i wyciągnęłam przed siebie moją zabaweczkę, kiedy pociągnęłam kciukiem kurek, który charakterystycznie szczęknął, co przykuło wzrok mojego towarzysza. Kolejny raz rozciągnęłam usta pokazując mu rząd białych zębów. Wycelowałam prosto w serce, jakby mężczyzna przede mną był tarczą, a serce środkiem celu. Czułam powoli narastającą satysfakcję, byłam coraz bliżej szczytu, żeby go zdobyć wystarczyło jedno pociągnięcie palca. Ale ja lubiłam rozkoszować się chwilą, kiedy ekscytacja powoli wspina się sięgając zenitu. Przymykam oczy, kolejna taka przyjemność nie zdarzy się tak szybko, zatrzymuję na chwilę powietrze w płucach, a wraz z wypuszczeniem go przez usta pociągam za spust. Pocisk wypada z lufy, na końcu drogi natyka się na opór klatki piersiowej, ale radzi sobie z nią, przepycha się między tkankami by dotrzeć do celu – rozrywa mięsień sercowy. Nic nie słyszę prócz wzrastającego tętna, które zagłusza zewnętrzny świat. Moje oczy rejestrują plamę krwi wokół rany. Czuję ulgę, czuję spokój i spełnienie, jakbym osiągnęła jedno z największych marzeń. Plejada rozkoszy przeszyła moje ciało. Rzuciłam na ziemie pistolet, na ramiona zarzuciłam kurtkę, która wcześniej wylądowała na kanapie. Ruszyłam do drzwi, cicho je zamknęłam za sobą i ruszyłam w ciemność, zostawiając za sobą przeszłość. Całą magię, która działa się za drzwiami. Nasyciłam się, ale nie na długo.
__ 

Postanowiłam troszkę rozpisać swoją wyobraźnię, by nie atakować jej tylko mikroorganizmami naszego przewodu pokarmowego. Mam nadzieję, że całkowicie nie straciłam formy :)

Jeszcze raz dziękuję za każde ciepłe słowo skierowane do mojej mamy - czuje się coraz lepiej, powoli, małymi kroczami dochodzi do siebie.

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡