podsumowanie miesiąca: marzec

Marzec żegna się z nami przepiękną pogodą. Słońce przez prawie cały miesiąc cudownie grzało, nie ma się ochoty siedzieć w czterech ścianach domu, a jedynie o czym marze, gdy jestem na uczelni, to wyjść na zewnątrz i spędzić kilka miłych chwil na zewnątrz, ciesząc się pogodą. Miałam dużo planów na ten miesiąc i muszę przyznać, że całkiem dobrze mi poszło.

 

ŻYCIE RODZINNE

Marzec jest o tyle wyjątkowy, że ja i moja siostra obchodzimy w nim urodziny. Moje są 8 marca, spędziłam je, jak zawsze w domu z rodziną i Ukochanym. Zjedliśmy tort i spędziliśmy miły wieczór. Nigdy jakoś hucznie (prócz 18) nie obchodziłam urodzin. Dzień, jak co dzień, staję się po prostu starsza o rok, ale jak na tę chwilę, nie przerażają mnie moje 22 lata. Weekendy nadawały się na spacery i spędzanie czasu na zewnątrz, tak też było i u mnie.




UCZELNIA

Na uczelni troszkę się rozruszało - na początku narzekałam, że robimy wiecznie to samo. Tematy stały się ciekawsze. Ruszyłam też z moim licencjatem, napisałam kolejną część, jestem na połowie, przede mną jeszcze dwa rozdziały. Jeden dość trudny i drugi już mniej ważny, a więc mogę nieco luźnej go potraktować. Narzuciłam sobie, że chcę skończyć pisanie pracy do świąt, ale przez kilka kolokwiów, którym muszę poświęcić czas, będę musiała przesunąć wyznaczoną linię. Pisać, pisać, pisać. 


BLOGOWANIE

W tym miesiącu sporo napisałam, bo razem z dzisiejszym podsumowaniem napisałam 11 postów. Najchętniej czytany był ten o wiośnie. Udało mi się też stworzyć całą serię o kobietach, które mnie inspirują, które za coś cenię i dzięki, którym udało mi się coś we mnie zmienić.  Zyskałam też nowe obserwatorki. Dziękuję za obecność i mam nadzieję, że dalej będę tworzyć interesująco. W planach mam kilka postów, do których potrzebuję się szerzej przygotować - pojawią się, gdy wyrobię się czasowo.

JA OSOBIŚCIE

Miałam dużo planów - więcej czytać, więcej ćwiczyć.  Udało się, faktycznie więcej się ruszałam i w końcu przeczytałam coś. Bardziej się zorganizowałam, a więc miałam więcej czasu na wszystko - ćwiczenia, czytanie, licencjat. Zaczęłam walkę z paznokciami - teraz pozostaje mi czekać na efekty. Troszkę poszalałam na zakupach. W kuchni też postawiłam na zdrowsze jedzenie. Buraczkowe "kotlety" robiłam już daaawno temu, w tym miesiącu zatęskniłam za ich smakiem. 









Dla mnie marzec był całkiem przyjemny, no i w końcu jestem pełna energii i chęci do życia. A Wasz marzec jaki był?

Komentarze

  1. Wspaniale, że tak dobrze idzie! Oby szło jeszcze lepiej! Będę trzymać kciuki i z niecierpliwością czekać na kolejne notki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje napisania 11 postów, to dość spora liczba ! ;)
    U mnie marzec żegna się dzisiaj deszczem, wiatrem i szarym niebem. Mam nadzieję, że kwiecień przywędruję z większą porcją słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podsumowanie miesiąca to dobra sprawa, sama kiedyś chciałam o czymś takim pisać ale póki co nie skupiam się na tym, ale kto wie .. może gdzieś kiedyś powstanie seria takich postów i u mnie. Podoba mi się to jak Ty piszesz i wyróżniasz poszczególne fakty! Obserwuje z miłą chęcią!
    I liczę, że tych postów będzie duzo, duzo więcej ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzec to taki przełom po zimie i lenistwu i u Ciebie widać to na 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne podsumowanie ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. no teraz kwiecień mamy słoneczne dni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czas z ukochanym musiał być fascynujący :) takie świętowanie tylko we dwoje jest najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. powodzenia w pisaniu pracy :) im szybciej ma się ją skończoną, tym więcej luzu i mniej stresu w czerwcu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡