By chciało się tak, jak się nie chce

Święta to czas słodkiego lenistwa. Jak to w naszej ojczyźnie bywa - stoły uginają się pod ciężarem jedzenia, niekoniecznie lekkiego. Żurek, jajka, sałatki z majonezem. Tradycyjne potrawy potrafią być uciążliwe dla naszego organizmu, co później owocuje większą liczbą na wadze. Z drugiej strony, są to tylko dwa dni, nie można wiecznie żyć licząc kalorie i bojąc się wziąć do ust coś, co wydaje się tuczące. Od tego są święta - by celebrować w rodzinnym gronie chwile, które są dla nas ważne w aspekcie wiary, ale i bycia z najbliższymi. Mam nadzieję, że święta spędziłyście w rodzinnej atmosferze, pełnej ciepłych spojrzeń i gestów. 


Problem zaczyna się tuż po świętach, bo przygotowywanie  się do świąt często pochłania spore ilości czasu, a w efekcie zaburza się nasza organizacja z ćwiczeniami i żywieniem. Po świętach jesteśmy zmęczeni siedzeniem i jedzeniem. Nie chce się, zwyczajnie nie chce się wracać do regularnych ćwiczeń, posiłków. Mam prosty sposób, a nawet trzy, jak ruszyć się i z większym zapałem wrócić do dbania o siebie.

ZAMIENNIKI


Ten punkt dotyczy konkretnie świąt, ale warto o nim wspomnieć. Jeśli chodzi o jedzenie, potrafię być wybredna. Nie lubię jajek, nie chętnie zjadam kiełbasę, nie jadam klasyki świąt Wielkiej Nocy.  Razem z mamą zawsze staramy się zaskoczyć gości czymś nowym, wyszukanym, a ja pilnuję przy okazji, by było to lekkostrawne. Oprócz tradycji, na stole pojawia się kompromis dla tych, którzy nie lubią ciężkich potraw. W tym roku musiałam odejść od tej małej reguły z racji, że święta spędzałam z Ukochanym w jego rodzinnym domu. Nie przeszło mi przez myśl, by "wchodzić w paradę" w kuchni ze swoimi przepisami, nie czułabym się komfortowo. Jednak moja mama w tym roku zadbała o nowość, która smakuje na tyle dobrze, że zacznie pojawiać się na stole częściej i dodatkowo jest zdrowa i leciutka - rolada ze szpinaku, twarożku i łososia. Pycha. 


Internet jest pełen pomysłów - myślę, że warto szukać i inspirować się. Kąski mogą stać się nową tradycją, a przy okazji czujemy się lżej. 
A kiedy nie ma już świąt, staram się, by półka ze słodkościami, które otrzymałam ja i mój Luby na święta nie kusiła tak bardzo.
Równie ważne, jak nie najważniejsze - nie opycham się na siłę. Jeśli nie mam ochoty jeść, mimo namawiania bliskich, grzecznie odmawiam. 

TO, CO JUŻ OSIĄGNĘŁAM

Nic mnie nie motywuje tak bardzo, jak przypomnienie sobie, jak wyglądałam i czułam się dawniej. Szkoda by było marnować to, co udało się osiągnąć przez dwa dni, które spowodowały rozleniwienie i mniejsze zwracanie uwagi, co ląduje na talerzu. Nie chcę wracać do dawnych nawyków, nie chcę czuć się jak "pączek w maśle", dlatego łatwiej złapać za skakankę, matę, ciężarki i wypocić lenistwo. Nic nie działa tak pobudzająco, jak świadomość, że mogłabym przegrać ze samą sobą i wrócić do dawnego, znienawidzonego stylu życia. 

TO, CZEGO CHCĘ

 

Nie ma co się oszukiwać - jeszcze daleko do tego, bym czuła się świetnie, jednak jeśli nie będę robić nic, to utknę w martwym punkcie i nigdy nie zbliżę się chociaż o milimetr do tego, jak chcę się czuć i wyglądać. Zbliża się lato, pora roku, w której odsłaniamy więcej ciała, a więc chcemy dobrze wyglądać. Mimo, że teraz za oknem jest szaro i ponuro, niedługo nastaną długie, letnie dni, które będziemy spędzać na świeżym powietrzu, wśród znajomych i obcych. Chcemy wyglądać dobrze, a dzięki temu czuć się świetnie. Pora więc najlepsza, by poczynić kroki ku lepszemu samopoczuciu i ciału.

__

Jak minęły Wam święta? Objadłyście się? Zrobiłyście przerwę w ćwiczeniach? A może pilnowałyście by się ruszać i jeść lekko?

Komentarze

  1. Chciałam ostatnio spróbować zrobić tą roladę ze szpinaku i twarożku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za zbieg okoliczności! Moja mama zrobiła w tym roku po raz pierwszy właśnie taką roladę! Potwierdzam, jest przepyszna! ;)
    U mnie święta kompletnie leniwie, oprócz odbytych spacerów, gdy pozwalała na to pogoda. Głównie zrobiłam sobie odpoczynek od ćwiczeń, jako że wróciłam do domu po dość długim kontrakcie. Już tęskni mi się za siłownią i aktywnością fizyczną, więc już niedługo na pewno powracam.
    Miłego dnia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, bardzo smaczna.
      U mnie też leniwie, dobrze jest wypocząć i nabrać sił

      Usuń
  3. Dla mnie święta to świętość. Pewne rzeczy robi się tylko w tym czasie i zwyczajnie je zjadam.. Takim daniem jest np. barszcz biały z domową kiełbasą. W domu robimy tradycyjne polskie święta, bez udziwnień kulinarnych (tych mam dość w ciągu roku). Więc jest dużo i niekoniecznie niskokalorycznie. Czy się objadam? Nie. Choć z pewnością zjadam więcej niż wynosi dzienny przydział kaloryczny. Wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi i nie wolno dać się zwariować. Nie mam fisia na punkcie bycia fit, wiec i ćwiczenia sobie odpuściłam.. spacer z czworonogiem wystarczył. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie lubię się zmuszać do jedzenia czegoś, czego nie lubię ;)
      Święta to czas dla bliskich, na ćwiczenia jest inna pora

      Usuń
  4. mmmm... ostatnio często jadam szpinak

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post, dobrze się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubię tradycyjną kuchnię, ale jestem otwarta również na nowe smaki. Myślę, że w naszej tradycyjnej wielkanocnej kuchni nie ma nic złego, jeśli je się z umiarem, a do tego używa się do wędlin czy jajka np. chrzanu czy ćwikły, a nie majonezu. Chrzan pobudza trawienie i myślę, że nie jest to przypadek, że nasi przodkowie stosowali go do wielkanocnych potraw. U mnie w domu zawsze gości na stole własnoręcznie zrobiona ćwikła i nigdy nie miałam żadnych problemów z trawieniem czy samopoczuciem w święta dzięki temu, ale jem z umiarem. Rolada ze szpinakiem, twarożkiem i łososiem to super potrawa i chętnie ją zrobię przy innej okazji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar to podstawa. Nawet lekkie dania, jeśli się nimi objemy, to sprawią, że poczujemy się jak pączek. :)

      Usuń
  7. U nas też mama często robi tą roladę, a ja kocham wszystko ze szpinakiem ;D
    Ja jakos nie moge zmotywowac sie cwiczen, ale lubie biegac - tylko z tą pogodą w kratkę ostatnio :/

    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nie lubiłam szpinaku, teraz w każdej postaci.
      A ja właśnie z bieganiem jestem na bakier 😕

      Usuń
  8. U mnie w domu w czasie świąt króluje tradycja, która nie zawsze oznacza bardzo zdrowe potrawy. Mimo to jakoś się tym nie przejmuję i z apetytem zjadam wszystkie przygotowane przysmaki wychodząc z założenia, że dwa dni na takiej diecie mi nie zaszkodzą ;) A do ćwiczeń nie potrafię się zmotywować nigdy, czy to po świętach, czy to w jakikolwiek inny dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  9. szpinak i łosoś to moja miłość <3 w połączeniu to tym bardziej!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki! Wiem,że dojdziesz do wybranego celu xx
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam również o mnie!

    http://sylwiasylwiaa.blogspot.com/2017/04/ulubiency-niekosmetyczni-cz2.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡