Uważaj na wampiry

Jestem zmęczona, tak po ludzku opadłam z sił przez ostatnie tygodnie. I tylko cieszę się, że przez kilka najbliższych dni nie spotkam się z nikim z uczelni. Bo nie jestem zmęczona nauką, zajęciami, pracą licencjacką, czy załatwianiem stażu. Jestem zmęczona LUDŹMI. A moją ucieczką stała się smycz i pies na jej drugim końcu. Idę, po prostu przed siebie, zaciągam się rześkim powietrzem i delektuję uszy odgłosami śpiewających ptaków. I zazdroszczę, cholernie im zazdroszczę wolności, jaką w sobie mają.

Na pewno słyszeliście o kimś takim jak wampir energetyczny, który żywi się naszą energią, wyssie ją do ostatniej kropelki. Świadomie, czasem mniej pobiera od Ciebie energię, w efekcie czego Ty nie masz na nic sił, na nic chęci. No chyba, że mam na myśli zakopanie się w łóżku z książką lub serialem. Czymś, co pozwoli zregenerować siły, co pozwoli wybić myśli z tych ciężkich tematów. 

Jak bardzo lubię moich znajomych z roku, jak bardzo lubię się z nimi śmiać, dyskutować, czekać w długich przerwach na kolejne zajęcia, tak od początku tego semestru cieszę się na każdą wolną chwilę, na każdą sekundę, kiedy odcinam się od nich. Dlaczego?

Są ogromną machiną napędzającą się stresem. Im więcej stresu, im więcej rozmów na temat egzaminu licencjackiego, terminu oddawania prac, ilości nauki na sesje, tym one bardziej, więcej, częściej o tym mówią. Czytam to nawet, gdy jestem już w mojej małej oazie, nawet tam dopadają mnie ich czarne myśli. A ja silę się na pocieszanie #girlpower #damyradę Ależ ile można? Im częściej myślimy negatywnie, tym bliżej negatywnego zakończenia jesteśmy. Nie my pierwsi będziemy się bronić, nie my pierwsi musimy się tyle uczyć, nie pierwsi mamy deadline. To jest życie. Trzeba się z tym zmierzyć, negatywne nastawienie nic, absolutnie nic nie pomoże. Wręcz przeciwnie - przeszkodzi.

Wróciłam dziś do domu, mieliśmy spotkanie z dziekanem, nastawiłam się pozytywnie - trzeba będzie jakoś do 5 lipca przygotować. Dam radę. Zdążyłam zabrać psy na długi spacer, zdążyłam zaktywizować się fizycznie. Teraz położyłam się do łóżka i poczułam jak uchodzi ze mnie cała negatywna energia, która się we mnie gromadziła od zeszłego poniedziałku. Jestem zmęczona, bolą mnie oczy, chcę już spać.

Omijajcie wampiry, jeśli ktoś dusi, odbiera i pozostawia Was bez energii, życia i jakichkolwiek nadziei na lepsze dni - omińcie go, bo w końcu uwierzycie, że życie jest do kitu, a wcale tak nie jest.

Dobranoc.

Komentarze

  1. To prawda, ze wampiry potrafią wyssać z nas całą dobrą energię. Dobrze robisz, że czasem izolujesz się od takiego towarzystwa. Negatywne osoby w otoczeniu naprawdę przytłaczają i mogą źle wpływać na nasze działanie i decyzje. Trzymam za Ciebie kciuki i jasne, że dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest mieć taki reset, też najbardziej lubię wracać na weekend do domu i ruszyć na długi spacer z psem. Czasem wystarczy jedna osoba, która tak mocno stresuje grupę, że udziela się to każdemu, ale tak jak napisałaś - nie my pierwsi, nie ostatni.
    Dużo spokoju ducha życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dokładnie takie same zdanie i odczucia! Pięknie napisane! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana to wcale nie muszą być wampiry energetyczne. :) Gdyby tak było czułabyś wysysanie energii cały czas.. a nie jedynie w kryzysowym momencie! Po każdej rozmowie z wampirem energetycznym czujesz się jak flak... :) A resety... one są wspaniałą odtrutką na każdy rodzaj ludzi.. przesadni optymiści potrafią zmęczyć równie mocno jak czarnowidze.
    Co do egzaminu.. Kochana on się nie będzie róznił niczym szczególnym od dziesiątek tych, jakie już zdałaś! Umiesz zdajesz.. przebimbałaś bardzo nam przykro. Krótka piłka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze napisane, ostatnio miałam podobne rozkminy. Ludzie ostatnio albo narzekają albo ciągle się im nic nie chce. Tragedia jakaś :) Powodzenia z pracą! Dasz radę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesting post, really liked ❤
    I'd be happy friendship blogs ♥ Subscribe to your Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie też wszyscy napędzali się wzajemnie stresem, szczegolnie przed egzaminami :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie, ze poruszasz takie tematy i jak najbardziej się z tym zgadzam! Życie wśród osób, które wiecznie marudzą, narzekają czy dołują odbija się na naszym samopoczuciu i myślach. Bo nawet najweselsza osoba przy takich marudach stanie się "inna" - bardziej marudna, już nie ciesząca się z życia tak jak kiedyś. Nie na darmo się mówi, że z kim człowiek przystaje takim się staje, ale to jest prawda. I lepiej robić to tak, jak Ty - oddalać się, wychodzić na świeże powietrze, dużo myśleć i nastawiać się pozytywnie! Najważniejsze to przetrwać i wierzyć w siebie - ale tak bardzo pozytywnie ☺

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz... ja lubię towarzystwo ludzi. Ale lubię też mieć swój spokój i swoją ciszę. Jeśli czegoś jest za dużo/za mało, to nie czuję się najlepiej. I tak jest chyba ze wszystkim.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡