sentyment

Urwanie głowy, sesja, egzaminy, bieganina z oddawaniem pracy. Wszystko powoduje, że mam ochotę zamknąć się w pokoju i uciec myślami gdzieś daleko. Gdzieś, gdzie nie będą dręczyć mnie nerwy, stres i boląca głowa od ilości przyswajanej wiedzy. Więc uciekam na bloga. Choć na chwilę muszę oderwać myśli od genetyki. Wsłuchuję się w śpiew żab, którym wtórują ciche dźwięki świerszczy. Zrobiło się przyjemnie cicho - nie jeżdżą auta, nie krzyczą pawie. Otwieram okno na oścież, rześkie powietrze krząta się w pokoju. Czekam aż Anioł wróci do telefonu, bo właśnie teraz jest tak niedaleko, a jednocześnie daleko. Są słowa, są gesty, których uwielbiam wracać myślami, kiedy próbuję się wyciszyć.

 

12 LENIWYCH PAROBKÓW - Baśnie Braci Grimm

Dwa opasłe tomy bajek, które nadal mamy schowane w domu, zielona okładka, pożółkłe kartki - wszystko się rozpada. Ale pośród nich wszystkich ta jedna bajka, do której zawsze z sentymentem będę wracać.  Lektura obowiązkowa podczas wieczornego czytania do poduszki. Czytać musiał tata, bo mama nie potrafiła tak dobrze intonować, modulować głosu i sprawiać, że zamiast usypiać, jeszcze bardziej się rozbudzałam. Najbardziej pamiętam czytanie, gdy byłam chora na szkarlatynę i praktycznie nie kontaktowałam się przez wysoką gorączkę. Leżałam padnięta na łóżku, była 11 w nocy (kiedyś noc trwała tak długo), a tata próbując nie usnąć czyta mi, bylebym lepiej się poczuła.

tezeusz.pl (moje nie są w tak dobrym stanie)

PALEMKA

Będąc jeszcze przy chorobach, tym razem gest ze trony mamy. To wręcz jej odruch, że kiedy jestem chora wiąże mi na głowie, na jej czubku kitkę, przypominającą palmę. Tak dużo miłości czuję w tym geście, że nie sposób tego opisać. Właśnie takie gesty pokazują nam, że ktoś o nas dba, komuś się chce dla nas strać. Ktoś nas kocha.

KLUSKA

Czyli gra, w którą uczył nas bawić się tata. Do dzisiaj nie rozumiem o co chodziło w tej grze, niegdyś miałam podobny problem. Pamiętam tylko, że wybijało się złożony bokami do siebie kapsel, prawdopodobnie liczyło się punkty. Gra pozostaje zagadką, ale najważniejsze, że dawała ogromne pokłady śmiechu, radości i "fochów".

TRZYMAJ MNIE

Widok rozczulający, myślę, że każdego. Miłość nie zna wieku, uczucia nie powinny znać wieku, dlatego z dużą sympatią przy się na starszych ludzi, w których nie zaginęła iskra miłości. Sądzę też, że każdy chciałby takiej miłości dożyć. Być ważnym bez względu na to, ile czasu się razem przeżyło. Bez względu na to, że czas cały czas nam ucieka, a my bezsilnie z każdym rokiem próbujemy go złapać, czasem zapominając o tym, co jest ważne. 


 MYSZKO

Czyli coś, co wbrew pozorom chyba najbardziej mnie rozczula. Powodu dlaczego właśnie zwrócenie się do ukochanej osoby per Myszko jest dla mnie wyjątkowo przyjemne i słodkie doszukuję się w opowiadaniach, które czytałam jako nastolatka. Wyrosłam wtedy już z Tokio Hotel, ale dla przyjemności czytywałam jeszcze fanfiction na ich temat. Jedno opowiadanie ruszyło moje serce właśnie dzięki fabule i rozczulającemu zwrotowi, jakim posługiwał się główny bohater do swojej Miłości. Taki drobiazg, a tak zmienił moje postrzeganie tego zwrotu.


 Mój prywatny, spontaniczny ranking rozczulających gestów, przy których zawsze mam ochotę wydusić z siebie "Oooo". Pewnie znalazło by się więcej takich sytuacji, aczkolwiek późna godzina i #sesja leciutko ograniczają moje myślenie.

Komentarze

  1. Też tak mam widząc starszą parę :) i rozczula mnie, bo moi dziadkowie mówią do siebie najczęściej "dziubuniu" :) jeszcze nie słyszałam, żeby babcia powiedziała do dziadzia Stefan :) też mnie to rozczula :)

    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham jak starsi ludzie chodzą za rękę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, w sumie jest wiele sytuacji na które aż miło się patrzy i AŻ CHCE się patrzeć. Np. starsze osoby, które mimo wieku, mimo wielu sytuacji w życiu i związku wciąż darzą się tym ogromnym uczuciem - a to widać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo często widuję takie pary staruszków (szczególnie w poczekalni u lekarza) i za każdym razem mnie to rozczula. Od razu wyobrażam sobie mnie i Ukochanego za sześćdziesiąt lat, hihi. W oczach tych ludzi widać czułość, opiekuńczość i miłość, nie da się tego opisać słowami, ale cudowny widok.

    Mnie rozczula jak Ukochany mówi do mnie 'słodki żuczku', sama nie wiem skąd mi się to wzięło, chyba jestem nienormalna :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡