lipca 30, 2017

Wylogowałam się | podsumowanie miesiąca: lipiec

Wylogowałam się | podsumowanie miesiąca: lipiec

Gorące powietrze pcha się do pokoju przez otwarte okno, do uszu dochodzi krzyk bawiących się dzieci, warkot aut pędzących gdzieś przed siebie, śpiew ptaków i przyjemny szum drzew. Leżę na łóżku, obok mam Rudą towarzyszkę, świeżo po kąpieli na ochłodę. Wyjaśniłam czarne myśli krążące od jakiegoś czasu po głowie. Uspokoiłam się, mimo, że tęsknie za jego ramionami to jestem spokojna, odpoczęłam.

Odkąd zaczęłam staż znaczną część czasu spędzam z D, dzięki czemu mogę rano dłużej pospać i najważniejszy plus - widzimy się dużo więcej niż w normalnym trybie. Możemy razem wyjść na spacer, kolację i nie jesteśmy ograniczeni do małej liczy dni w tygodniu.

UCZELNIA

Lipiec minął pod znakiem zdania egzaminu licencjackiego i ruszenia do PAN-u na staż. Obawiałam się tego miejsca, bo wiele razy opiekun stażu gromił nam nad głowami, że PAN, to takie miejsce, gdzie będą bardzo dużo od nas wymagać, a przy okazji będą bardzo surowi. Ależ się mylił, a ja niepotrzebnie się stresowałam. Wszyscy są przesympatyczni, cierpliwi i przede wszystkim pomocni. Chętnie mi i koleżance ze stażu wszystko tłumaczą i z uśmiechem na ustach przeżywają nasze błędy, które przyznaję, czasami są totalnie niepotrzebne. Staż jeszcze trwa, a ja już nauczyłam się wielu nowych rzeczy, z innymi bardziej się obyłam.
Odbyła się także rekrutacja na II stopień, na którą oczywiście się zapisałam i dostałam. Towarzystwo na roku nieco się skurczy i dojdzie prawdopodobnie kilka nowych osób. Najbardziej jednak ubolewam nad tym, że Z., moja ławkowa towarzyszka nie będzie z nami na II stopniu. Dobrze się poznałyśmy i potrafiłyśmy dobrze dogadać. Mogłyśmy zawsze na siebie liczyć w kryzysowych sytuacjach, a nawet, kiedy nie chciało się iść na wykład była pewność, że ta druga będzie mieć notatki, którymi się podzieli.

mój SSCP i kawałek mnie

RODZINA

A przy okazji "pomieszkiwania" u D, mogę nieco odpocząć i zatęsknić za domownikami. I nie chodzi to, że nie lubię mojego domu. Czasem przyjemnie jest odetchnąć od obecności tych samych osób, które ma się dla siebie codziennie, od 22 lat. I vice versa - domownicy mogą odpocząć ode mnie. A dobrze wiem, że potrafimy być jedni dla drugich uciążliwi. To naturalne, mamy różne poglądy, różne charaktery i humory. W żadnym domu, żadnej rodzinie nie jest idealnie. My nie jesteśmy idealni, a więc nie jesteśmy tworzyć idealnych rzeczy. Kiedy nie ma mnie w domu, codziennie, dwa razy rozmawiam z mamą, która cały czas podkreśla, że już za mną tęskni. Miło to słyszeć.

Rudzielec

MIŁOŚĆ

Czasami moja niska samoocena bierze górę i moje myśli zamieniają się w ciemną chmurę, która uderza we mnie małymi sztylecikami. Przez to też mam problemy z kontaktami z nowo poznanymi ludźmi. Moja samoocena powoduje, że spinam się i czuję, jakbym dostała paraliżu. Jestem towarzyską ciamajdą, póki faktycznie kogoś nie poznam i nie poczuję się w jego towarzystwie wyluzowana. I chociaż się staram to zmienić, często kończę fiaskiem. Może kiedyś, może w końcu mi się uda przełamać i nie być spiętą, kiedy poznaję nowych ludzi.

BLOGOWANIE

Blogowanie siłą rzeczy spadło na nieco dalszy tor. Gdy jestem z Ukochanym liczy się wspólny czas, nie myślenie o innych odskoczniach. Są one ważne, jednak nigdy nic nie zastąpi nam obecności Najważniejszego Człowieka w naszym życiu. Mam dużo pomysłów i planów na posty, jednak przez pogodę i pracę na stażu ciężko mi się zabrać za cokolwiek. Lista postów zapełniona jest zaczętymi myślami, których nie skończyłam, czekają na odpowiedni moment. Mam nadzieję, że w sierpniu wrócę do formy i zacznę być aktywniejsza.

Lipiec minął mi pod znakiem codziennie splecionych dłoni, stresu związanego z egzaminem i stażem. Upalne dni przeplatają się burzami i deszczem. Mam nadzieję, że w sierpniu pogoda się ustabilizuje i pozwoli odpocząć nad morzem, które pewnie odwiedzimy.

Jak minął Wasz lipiec?

lipca 20, 2017

FOAD, czyli o tym, dlaczego zdrowie matki i jej dieta w okresie okołoowulacyjnym i okołoimplantacyjnym będzie kształtować Twoje życie?

FOAD, czyli o tym, dlaczego zdrowie matki i jej dieta w okresie okołoowulacyjnym i okołoimplantacyjnym będzie kształtować Twoje życie?

Na pewno znacie twierdzenie "ciąża to nie choroba", które pada nie tylko z ust złośliwych ludzi, którzy stoją w sklepowej kolejce, a polityka firmy każe im przepuścić Panią z brzuszkiem (powinna nimi też kierować kultura), ale coraz częściej słyszy się je z ust samych zainteresowanych, które uważają, że póki nie czują się gorzej, mogą pracować tyle samo, co przed stanem błogosławionym. Mimo, że nie planuję jeszcze ciąży, to bardzo interesuje mnie pod względem naukowym, biologicznym stan, jakim jest ciąża. Wcześniej nawiązywałam o tym, dlaczego warto rodzić przed 30. Dziś o tym, że w życiu dorosłym możemy odczuć skutki tego, co spotkało nas w życiu płodowym. 


Twórcą FOAD jest David Barker na początku XX wieku, założył on koncepcję choroby występującej u dorosłych, biorącej, a raczej mogącej brać swój początek w życiu płodowym. Związana z FOAD jest teoria "plastyczności rozwojowej" według której genotyp (zespół wszystkich genów) traktowany różnymi bodźcami wewnątrzmacicznymi zdolny jest do wytwarzania różnego fenotypy (wygląd i funkcjonowanie ogranizmu). A co się z tym wiąże, jeśli matka narażona jest na jakiś  negatywny bodziec, zmienia on funkcjonowanie jej organizmu, co pociąga za sobą konsekwencje w rozwoju i dalszej przyszłości płodu. Na narażonym organizmie "odciska się piętno" bodźca (imprinting). Zakłada się, że genom "pamięta" pewne wpływy, na jakie został narażony, szczególnie we wczesnych etapach życia (1 tydzień od zapłodnienia), co może modyfikować DNA i w efekcie dawać odmienne funkcjonowanie organizmu (epigenetyka). Modyfikacje mogą być przenoszone z pokolenia na pokolenie.

Do chorób związanych z FOAD zaliczamy: cukrzyce, otyłość, dyslipidemię, nadciśnienie, chorobę wieńcową, niewydolność nerek, niewydolność wątroby, choroby płuc, zaburzenia immunologiczne, osteoporoza, Alzheimer, depresja, niepokój, zaburzenia dwubiegunowe, schizofrenia, a nawet nowotwór. Korzenie teorii związane są z chorobą wieńcową, Barker zauważyły, że niska waga, mały obwód głowy i niski indeks urodzeniowy (masa/wzrost) przyczyniają się do zwiększenia ryzyka choroby w dorosłym życiu. 

A głównym czynnikiem wpływającym na zdrowie płodu i później dorosłego człowieka jest dieta.  

Mimo, że teoria została stworzona na podstawie choroby wieńcowej, okazuje się, że to właśnie dieta matki - niedobór/nadmiar składników pokarmowych szczególnie wpływa na rozwój chorób w późniejszym życiu. Linie komórkowe, odpowiedzialne za dostarczanie składników odżywczych do zarodka wydają się być wyjątkowo wrażliwe na zmiany zachodzące w środowisku matki i pośrednio wpływają na fenotyp dziecka.

DIETA

Na modelu mysim udowodniono, że endotoksyny podane zaraz inseminacji spowodowały tzw. life long effect dając choroby metaboliczne i behawioralne u dorastających młodych. 

Ludzkim widocznym przykładem FOAD jest okres holenderskiej "zimy głodu" (1944-1945). Niektórzy pacjenci po upływie ponad 60 lat, nadal odczuwali trwałe genetyczne dziedzictwo tamtych czasów. Badania wykazały, że dzieci spłodzone  w tamtym okresie były bardziej narażone na problemy związane z cukrzycą, otyłością i chorobami sercowo-naczyniowymi. Co pozwoliło wysnuć hipotezę, że niedobór substancji odżywczych na etapie życia płodowego mógł spowodować zmianę genów promujących oszczędny metabolizm. Ślady głodu przybrały postać określonego profilu metylacji genu kodującego insulinopodobny czynnik wzrostu 2. Metylacja związana jest z epigenetyką, czyli została wywołana przez "czynnik zewnętrzny". 

Dostarczanie kwasów tłuszczowych wpływa na liczbę kropli lipidowych oraz profil kwasów tłuszczowych. Krople lipidowe są niezbędne do β-oksydacji, a więc produkcji niezbędnej ilości energii potrzebnej do rozwoju organizmu. Jednocześnie należy pamiętać, że nadmiar lipidów działa negatywnie. Komórki pęcherzykowe obecne w oocycie chronią go przed nadmiernym napływem kwasów tłuszczowych z płynu pęcherzykowego, jednak nie są one w stanie całkowicie zbuforować kwasów tłuszczowych, przez co nadmiar może powodować otyłość i cukrzycę. 

Z cukrzycą związana jest insulina, niedożywienie powoduje zmniejszenie wrażliwości organizmu na hormon. Jest on odpowiedzialny za prawidłowy rozwój mózgu, ale także metabolizm organizmu. Zaburzenia powodują upośledzenie tolerancji glukozy, co pozwala na zmagazynowanie większej ilości energii z żywności. Jednak z czasem, kiedy energia z żywności zaczyna być pobierana przez organizm, nadmiar energii prowadzić może do cukrzycy.
Nadmierny podaż cholesterolu może powodować zmiany w funkcjonowaniu wątroby i nerek.

STRES

Jednak nie tylko odżywianie zostaje "zapamiętane" przez geny. Okazuje się, że również stres zostaje zaszyfrowany w kodzie genetycznym, co udowodniono na myszach. Młode i matkę odseparowano od siebie, wywołując stres, który w genach potomstwa ujawniał się do 7 pokolenia. 
Można domyślać się, że wiele innych czynników wpływających na oocyt w ich rozwoju może wpływać na późniejsze zdrowie człowieka.

Mimo, że FOAD spotyka się z krytyką i nadal nie jest do końca wyjaśniony, to jestem przekonana, że zawiera w sobie wiele racji i warty jest uwagi. Szerzenie informacji na ten temat na pewno nie zaszkodzi, a może przynieść wiele pozytywnych skutków, które doprowadzą do polepszenia jakości życia matek i dzieci.

___

Wracam po sporej przerwie, ciężko jest pisać na temat, który nadal jest badany, jednak myślę, że tych kilka faktów obroni się samo. Staż daje mi wiele inspiracji i mam nadzieję, że w najbliższym czasie powstanie więcej biologicznych tematów. 

Spotkaliście się kiedyś z FOAD?

lipca 10, 2017

Mężczyzna jak kot?

Mężczyzna jak kot?

Nie wiem jak to jest w Waszym otoczeniu, ale w moim znaczna większość mężczyzn stroni od towarzystwa kotów, wybierając psy. Ze sporym przekąsem, niechęcią wypowiadają się na temat tych czworonogów. Z przymrużeniem oka podaję moje powody, dla których to właśnie psy są lepszymi towarzyszami mężczyzn. 

Pan i władca

Zdecydowana większość Panów lubi mieć kontrolę nad tym, co dzieje się wokół niego. Zwykle nie są wielozadaniowi jak kobiety i swoją uwagę skupiają na jednej czynności. Lubią też przewidywać. A koty nie należą do stworzeń, które jesteśmy w stanie przewidzieć. Nigdy nie wiemy, czy akurat teraz ma ochotę na pieszczoty, zabawę czy po prostu sen. Jest też zdecydowanie mniej posłuszny od psa, jest karny, ale wtedy, kiedy sam zdecyduje, że zrobił Ci przykrość. Często mówi się, że człowiek dla psa jest Panem, w korelacji z kotem, to właśnie on dzierży berło. A to jest czuły punkt mężczyz, którzy nie specjalnie lubią, gdy ktoś wchodzi im w kompetencje, nie ważne czy jest to zwierze, czy inny człowiek. 
 

Niezależność

Która wiążę się również z "berłem". Koty nie tak łatwo uczą się sztuczek, które psy z łatwością przyswajają. One decydują czy w danej chwili chcą głaskania, zabawy, jedzenia. Chodzą własnymi ścieżkami i nie lubią, gdy ktoś im dyktuje. Żyją na własnych warunkach, w których ewentualnie rozpatrują obecność człowieka. Z mężczyznami jest podobnie, kiedy są zbyt posłuszni kobiecie, nazywa się ich pantoflarzami. Doceniają, kiedy mogą wyjść z przyjaciółmi na piwo, bilard, zwyczajnie pobyć w męskim towarzystwie bez myśli, że w domu czeka zła kobieta ;) Mężczyzna po prostu nie lubi, gdy jakiś jego podopieczny walczy o swoją niepodległość.

Stara panna

Koty zostały wpisane w stereotyp, że kobiety niezamężne posiadają kilka czy kilkanaście kotów, które w teorii zastępują im mężczyzn, dla których sprzątają/gotują i spędzają wieczory przed telewizorem. Myślę, że to zwyczajnie nieco przeraża płeć przeciwną. Złe skojarzenia, nigdy nie będą nam się pozytywnie jawić. Jedynie, co pozostaje, to walka ze stereotypem i ukazanie właścicielki kota, jak zupełnie normalnej kobiety.

Kot ucieleśnienie zła

Czyli fakt, że potrafią wystawić pazurki. Pies zwykle, gdy zrobi coś złego potulnie chowa się po kątach, unika kontaktu. Nagle go nie ma. Kot jest jego przeciwieństwem, gdy coś zbroi uważa, że nic się nie stało. Również częściej od psa reaguje agresją (w domyśle drapaniem) na sytuację, która mu nie odpowiada. Dodatkowo koty unikają osób, których nie znają, a tym samym nie ufają, przez co wydają się mało towarzyskie.

Lenie

Koty przesypiają 12-16 godzin dziennie, w porywach do 20. Przeciętny sen psa wynosi 14 godzin. Niewielka różnica, ale sposób bycia tych zwierząt, różni się tak diametralnie, iż wydaje się, że to właśnie merdające ogonem psy, cały czas proszące o uwagę, są bardziej aktywne. Po prostu wyrażają to w odmienny sposób. Kot kojarzy się z myciem, jedzeniem i spaniem. Mężczyźni lubią zmęczyć się z czworonogiem - zabrać  go na biegi, rzucanie piłki lub szybki marsz po parku. Koty nie są skore do takich atrakcji, za to wolą spędzić czas na indywidualnym treningu łowieckim. 


Koty to charakterne, niezależne jednostki, które tak naprawdę lubi bądź nienawidzi się niezależnie od płci, jednak nadal mam wrażenie, że znaczny odsetek mężczyzn woli towarzystwo psa, aniżeli kota. Co o tym sądzicie? Wasi mężczyźni też nie rozumieją, co przyciąga kobiety do kotów?  

lipca 06, 2017

Wakacje

Wakacje

W końcu mogę odetchnąć pełną piersią i przedstawić się, jako licencjusz biologii. Jestem z siebie dumna, bo droga, jaką przebyłam do tego pamiętnego dnia nie należała do łatwych. Kilkukrotnie miałam chęć się poddać, kilkukrotnie byłam pewna, że nie skończę tych studiów. Ale za każdym takim razem starałam się zacisnąć zęby i zrobić wszystko, by jednak udało mi się dobrnąć do trzeciego roku. I jestem. Udało się. Teraz przede mną kolejne dwa lata studiów drugiego stopnia i prawdopodobnie jeszcze dwa lata dodatkowego kształcenia. Ale teraz cieszę się chwilą i wolnym. Jakie mam plany na wakacje? 

Najgorszy jest w tym wszystkim fakt, że kiedy wczoraj wróciłam do domu, zdjęłam krępujące ruchy ubranie i nałożyłam wygodną spódnicę, którą uszyła mi babcia i koszulkę poczułam spadek emocji i jednoczesną niemoc. Niemoc związaną z dużą ilością wolnego czasu. Po mojej głowie, do dzisiaj krzątają się myśli, że powinnam się czegoś uczyć. I jakoś nie mogę przestawić się, wyrwać z podświadomego myślenia, iż mam jakieś naukowe obowiązki. Od wczoraj żyję na totalnym leniu, ale wydaje mi się, że zasłużyłam na kilka dni nic nie robienia. Niemniej jednak nie zamierzam tak spędzić całych wakacji.

Staż

Po pierwsze już 10 lipca, czyli w poniedziałek spakuję fartuch, ubiorę wygodne buty i ruszę na staż do PANu. Na miesiąc zagrzeję miejsce w Zakładzie Genetyki Człowieka, gdzie będę wykonywać mniej lub bardziej znane mi laboratoryjne czynności. Dostanie się na staż do takiego miejsca, to również nie mały wyczyn. Mam nadzieję dobrze spędzić ten miesiąc, by nabrać nowych doświadczeń i lepiej przyjrzeć się, jak działa instytucja zajmująca się na poważnie tym, co miałam okazję ćwiczyć na uczelni. A dzięki temu, że to nie są obowiązkowe praktyki, które musiałam odbyć po II roku, taki staż to mocny punkt w moim CV. Dodatkowo staż jest płatny, co jest kolejnym jego pozytywnym aspektem.

Prawo jazdy

Moja mała zmora, którą chcę w końcu zakończyć. Utknęłam w połowie, już dawno temu powinnam mieć koniec problemu, jednak cały czas odciągam etap praktycznego egzaminu. W te wakacje chcę stawić czoła temu małemu, plastikowemu prostokącikowi. Wiem, że potrafię jeździć, jednak przez stres, jaki wiąże się z egzaminem powoduje, że w pewnym momencie egzaminu robię coś głupiego, co uniemożliwia mi jego pozytywne zakończenie. Trochę winy pokładam też w moim instruktorze. Teraz będzie inny i mam nadzieję, że pozwoli mi przełamać się i zdać. Moje prawko jest dla mnie powodem do wstydu, tylko dlatego, że nie tak szybko je zdobywam. Może to głupie, ale mam jakieś dziwne podejście do tego tematu.

Blogowanie

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wrócić do regularnego blogownia, poruszania tematów, które wymagają nieco więcej  pracy i wysiłku. Mam zamiar też ponownie uaktywnić się w blogosferze, którą zaniedbałam. Starałam się aktywnie komentować blogi, które obserwuję, jednak zwykle działo się to ze sporym opóźnieniem. Teraz przypilnuję, by było to regularne. Od jakiegoś czasu planowałam zmienić wygląd, najpierw miałam ogromne ambicje, jednak przeglądając gotowe motywy spodobał mi się właśnie ten, na który patrzycie. Co o nim sądzicie? Totalny minimalizm, który bardzo mi się spodobał. 

Biegać 

Zaczęłam dwa tygodnie przez egzaminem, tydzień przed skończyłam, gdyż tonęłam w notatkach. Mam zamiar wrócić do regularnego biegania i innych ćwiczeń. Nic nie motywuje tak, jak zakładanie galowego wdzianka, które po zapięciu nagle spada z talii i ledwo trzyma się bioder, najchętniej opadło by na ziemię. Marynarka też dziwnie za duża. Dobrze, że mam awaryjne stroje. Spodobało mi się bieganie, którego nigdy nie lubiłam. Daje mi dużo satysfakcji, że daję radę, mimo iż nigdy wcześniej nie biegałam regularnie.

Bawić się i odpoczywać

Nie mam jakiś szczególnych planów, są pomysły, lecz nie ma konkretów. Przede wszystkim chcę spędzić więcej czasu poza domem. Na pewno zorganizuję jakiegoś grilla dla znajomych, jak mam to z siostrą w tradycji. Jeden cały tydzień, tuż po zakończeniu stażu spędzę z Ukochanym. Poza tym chcę lepiej poznać okolicę, w której mieszkam, odświeżyć widoki, którymi już kiedyś się cieszyłam. Na pewno muszę spędzić dzień nad jeziorem, gdzie nie łapie zasięg. A więc jestem ja i natura. Cudownie jest zrobić sobie przerwę od telefonu, internetu i po prostu poleżeć z książką. 

Jutro powinna przyjść paczka z książkami, kilka leży odłożonych na półce. Muszę wrócić do czytania. Ostatni czas to czytanie naukowych artykułów przydatnych do pracy, do jakiegoś egzaminu. Mimo, że są to ciekawe tematy, to jednak nie zawsze ma się ochotę czytać medycznego bełkotu (moja praca była bardzo powiązana z medycyną). I tak jedna z książek, którą mam zamiar przeczytać jest o genetyce. 

Więcej czasu chcę również poświecić fotografii. Mam nadzieję, że nadarzy się więcej okazji, dzięki którym będę mogła ćwiczyć i rozwijać zmysł fotografa. 

Życzcie mi udanego odpoczynku i owocnego blogowania. I już obiecuję, że nie będę więcej marudzić na temat ilości nauki.


__ 


Jakie macie plany na wakacje/urlopy/letnie weekendy? 


 
zostawiam Was z Zenią


lipca 01, 2017

Podsumowanie miesiąca: czerwiec

Podsumowanie miesiąca: czerwiec

Czerwiec okazał się jeszcze cięższy od maja. Nie zdążyłam się obejrzeć, a cały miesiąc już mam za plecami. Minął pod znakiem nauki, pracy licencjackiej i studiów. Pogoda również nas nie rozpieszcza, kilka upalnych dni zastąpiły ciągłe deszcze i burze, których bardzo nie lubię. Teraz znów na ziemię spadają duże krople deszczu, zraszają trawę, stukają w okna, a między chmurami odnalazł się samotny grzmot.


Życie rodzinne

W międzyczasie, kiedy zakończyłam egzaminy i zaczęłam się szykować do nauki na obronę, zdążyłam razem z siostrą i mamą zorganizować małe przyjęcie z okazji 25 rocznicy ślubu rodziców. Zjechali się goście, było dużo jedzenia i dobrej zabawy. A ja mogłam zrelaksować się przed jednym z najbardziej stresujących dni w moim życiu. Uśmiałam się z kuzynką wspominając chwile naszych pomysłów na zabawy. I chociaż czasami nie potrafimy się dogadać, tak wtedy naprawdę było miło. 

Miłość

Dzisiaj kolejna rocznica za nami. Jest po prostu dobrze, a nawet lepiej. Ja czuję się pewniej, z czym od początku miałam problem. Najważniejsze by razem, nie ważne gdzie i jak. 

Uczelnia

Czyli to, co pochłania moje ostatnie miesiące. Nauka, egzaminy, dokumenty, proszenie się, by recenzenci pamiętali o ważnych datach. Przypominanie się, dzwonienie i brak odpowiedzi. Obiegówka i proszenie się o podpisy. Na szczęście wszystko to skończy się w najbliższą środę, kiedy w nerwach będę plątać się z odpowiedzią na magiczne trzy pytania, które uprzednio wylosuję. Mam nadzieję, że zniosę to jakość, nie tyle pytania, co nerwy, które zjadają mnie, szczególnie, gdy jest to egzamin ustny. Słowem nie wspomnimy o mojej pracy licencjackiej. Taki system, w którym piszesz pracę, ale ogólnie komisja nie ma pojęcia, o czym ona była. Moim skromnym zdaniem nie ma to sensu, jednak to już inna bajka. Byle dotrwać do 5 i jakoś opanować emocje, które umożliwią odpowiedzenie na pytanie. 

Blogowanie

Blog, jako moja odskocznia od życia zszedł nieco na dalszy plan, jednak nie zapomniałam o nim i o osobach, które tu zaglądają i komentują. Najważniejszym postem w tym miesiącu, a zarazem najchętniej czytanym jest ten o miłości z internetu. Wbrew pozorom coraz więcej par poznaje się w ten sposób, a i wiele znajomości właśnie tak się nawiązuje. Pewnie zaraz po obronie ruszę z kopyta, bo mam kilka tematów, które chciałabym tutaj poruszyć. 

Ja osobiście

Czerwiec to miesiąc, który jest sprawdzianem dla moich nerwów - przede wszystkim przez wszystko, co związane jest z uczelnią. Czuję się wyczerpana, ale za to powoli zaczynam robić to, co chciałam.  Po pierwsze próbuję przekonać się do biegania - udało się, po 5 zacznę robić to aktywniej. Po drugie w końcu cieszę się długimi paznokciami. Na imieniny dostałam lampę i hybrydy. Mimo, że się początkowo przed nimi broniłam, teraz mi się spodobały, poza tym kupiłam kilka specyfików, które mają pozytywne opinie, jeśli chodzi o wzmacnianie płytki paznokcia. Kupiłam też bazę pod hybrydę, która UWAGA UWAGA nie uszkodziła moich paznokci, co jest ogromnym sukcesem. 



__

Jak tam Wasz czerwiec? Działo się coś ciekawego, czy raczej na spokojnie? 

A tymczasem wracam do nauki. 
Copyright © 2016 lekkość duszy , Blogger