wylogowałam się | podsumowanie miesiąca: lipiec

Gorące powietrze pcha się do pokoju przez otwarte okno, do uszu dochodzi krzyk bawiących się dzieci, warkot aut pędzących gdzieś przed siebie, śpiew ptaków i przyjemny szum drzew. Leżę na łóżku, obok mam Rudą towarzyszkę, świeżo po kąpieli na ochłodę. Wyjaśniłam czarne myśli krążące od jakiegoś czasu po głowie. Uspokoiłam się, mimo, że tęsknie za jego ramionami to jestem spokojna, odpoczęłam.

Odkąd zaczęłam staż znaczną część czasu spędzam z D, dzięki czemu mogę rano dłużej pospać i najważniejszy plus - widzimy się dużo więcej niż w normalnym trybie. Możemy razem wyjść na spacer, kolację i nie jesteśmy ograniczeni do małej liczy dni w tygodniu.

UCZELNIA

Lipiec minął pod znakiem zdania egzaminu licencjackiego i ruszenia do PAN-u na staż. Obawiałam się tego miejsca, bo wiele razy opiekun stażu gromił nam nad głowami, że PAN, to takie miejsce, gdzie będą bardzo dużo od nas wymagać, a przy okazji będą bardzo surowi. Ależ się mylił, a ja niepotrzebnie się stresowałam. Wszyscy są przesympatyczni, cierpliwi i przede wszystkim pomocni. Chętnie mi i koleżance ze stażu wszystko tłumaczą i z uśmiechem na ustach przeżywają nasze błędy, które przyznaję, czasami są totalnie niepotrzebne. Staż jeszcze trwa, a ja już nauczyłam się wielu nowych rzeczy, z innymi bardziej się obyłam.
Odbyła się także rekrutacja na II stopień, na którą oczywiście się zapisałam i dostałam. Towarzystwo na roku nieco się skurczy i dojdzie prawdopodobnie kilka nowych osób. Najbardziej jednak ubolewam nad tym, że Z., moja ławkowa towarzyszka nie będzie z nami na II stopniu. Dobrze się poznałyśmy i potrafiłyśmy dobrze dogadać. Mogłyśmy zawsze na siebie liczyć w kryzysowych sytuacjach, a nawet, kiedy nie chciało się iść na wykład była pewność, że ta druga będzie mieć notatki, którymi się podzieli.

mój SSCP i kawałek mnie

RODZINA

A przy okazji "pomieszkiwania" u D, mogę nieco odpocząć i zatęsknić za domownikami. I nie chodzi to, że nie lubię mojego domu. Czasem przyjemnie jest odetchnąć od obecności tych samych osób, które ma się dla siebie codziennie, od 22 lat. I vice versa - domownicy mogą odpocząć ode mnie. A dobrze wiem, że potrafimy być jedni dla drugich uciążliwi. To naturalne, mamy różne poglądy, różne charaktery i humory. W żadnym domu, żadnej rodzinie nie jest idealnie. My nie jesteśmy idealni, a więc nie jesteśmy tworzyć idealnych rzeczy. Kiedy nie ma mnie w domu, codziennie, dwa razy rozmawiam z mamą, która cały czas podkreśla, że już za mną tęskni. Miło to słyszeć.

Rudzielec

MIŁOŚĆ

Czasami moja niska samoocena bierze górę i moje myśli zamieniają się w ciemną chmurę, która uderza we mnie małymi sztylecikami. Przez to też mam problemy z kontaktami z nowo poznanymi ludźmi. Moja samoocena powoduje, że spinam się i czuję, jakbym dostała paraliżu. Jestem towarzyską ciamajdą, póki faktycznie kogoś nie poznam i nie poczuję się w jego towarzystwie wyluzowana. I chociaż się staram to zmienić, często kończę fiaskiem. Może kiedyś, może w końcu mi się uda przełamać i nie być spiętą, kiedy poznaję nowych ludzi.

BLOGOWANIE

Blogowanie siłą rzeczy spadło na nieco dalszy tor. Gdy jestem z Ukochanym liczy się wspólny czas, nie myślenie o innych odskoczniach. Są one ważne, jednak nigdy nic nie zastąpi nam obecności Najważniejszego Człowieka w naszym życiu. Mam dużo pomysłów i planów na posty, jednak przez pogodę i pracę na stażu ciężko mi się zabrać za cokolwiek. Lista postów zapełniona jest zaczętymi myślami, których nie skończyłam, czekają na odpowiedni moment. Mam nadzieję, że w sierpniu wrócę do formy i zacznę być aktywniejsza.

Lipiec minął mi pod znakiem codziennie splecionych dłoni, stresu związanego z egzaminem i stażem. Upalne dni przeplatają się burzami i deszczem. Mam nadzieję, że w sierpniu pogoda się ustabilizuje i pozwoli odpocząć nad morzem, które pewnie odwiedzimy.

Jak minął Wasz lipiec?

Komentarze

  1. Całkowicie Cię rozumiem jeśli chodzi o blogowanie. Bardzo często brakuje czasu i nie ma sił na myślenie o blogowaniu, jednak pomysły na posty rodzą się nieustannie w głowie. Śmieje się sama do siebie, że musiałabym mieć miesiąc wolnego aby napisać to wszystko co chodzi mi po głowie :)

    Super, że masz taką fajną atmosferę na stażu, to bardzo ważne. Czasami faktycznie dobrze odpocząć od domowników i zatęsknić. Można wtedy bardziej docenić ich obecność. Tak samo było w moim przypadku. Teraz obecność mamy doceniam dużo bardziej niż kiedyś, bo w końcu nie miałam jej przez ostatni rok na co dzień :)

    Mój lipiec był bardzo burzliwy ze względu na zmianę miejsca zamieszkania, remonty dwóch mieszkań itd, ale ze wszystkim się uporałam i sierpień planuje bardziej spokojny. Może w końcu uda mi się odpocząć i nabrać dystansu :) Miłego wieczoru! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że jednak przepowiednie o stażu się nie sprawdziły i jest fajna atmosfera :) No i zazdroszczę, że możesz teraz częściej widywać się z chłopakiem :) Ja aktualnie mogę tylko w weekendy :/
    U mnie lipiec aktywny :) a co do pogody masz rację, przydałoby się trochę stabilizacji :)

    pozdrawiam!
    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh.. wspaniale! Wspaniale jest być z ukochanym. Wspaniale jest mieć go na wyciągnięcie ręki. A blogowanie? Jeszcze przyjdzie na nie czas. 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie lipiec był okropny... te letnie miesiące są dla mnie tylko okresem przejściowym, z upragnieniem czekam na ukochaną jesień! <3
    Bardzo fajne podsumowanie! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡