Bullet Journal #1 mój początek

Okropna aura za oknem nie nastraja pozytywne, wiatr szamocze drzewami, deszcz wystukuje sobie tylko znaną piosenkę. Na niebie kłębią się szare chmury, przez które słońce nie ma szans się przedostać. Jaskółki już odleciały, słychać ostatnie śpiewy żurawi. Idzie jesień, niestety nie ta piękna, złota, którą uwielbiam. Aby umilić sobie ostatnie wolne tygodnie, coraz intensywniej przeglądałam pinterest, google i facebooka w poszukiwaniu inspiracji na stworzenie własnego Bullet Journal, który wytłumaczyłabym, jako kreatywny organizer. 

Ma służyć właścicielce, być praktyczny i jednocześnie pozwolić wyżyć się artystycznie. Ja decyduję, co się w nim znajduje, czego potrzebuję i jak to wygląda. Ogranicza mnie jedynie moja kreatywność i wyobraźnia. Teoretycznie wystarczy tylko długopis i jakiś zeszyt, jednak wokół BuJo gromadzi się kolorowe długopisy, kredki, cienkopisy, (które namiętnie kolekcjonuję od zawsze) czasem nawet akwarele. Dużo osób szuka idealnego papieru, odpowiedniej grubości, liniatury. Obecny trend kręci się wokół kropek, sama skusiłam się na taką liniaturę, by zobaczyć, jak będzie się sprawdzać w moich rękach. 

Swoją przygodę zacznę tak porządnie wraz z październikiem, kiedy ruszę na uczelnie. Pierwsze kroki już zaczęłam stawiać. Do zeszytu usiadłam dzisiaj, początkowo bałam się, że nie pójdzie mi dobrze - lubię rysować, zdobić, jednak przez studia utraciłam sporo zdolności, które teraz muszę nadrobić. Pochwalę się kilkoma kartkami, chyba nie poszło mi tak źle ;)


Zeszyt kupiłam w Empiku, udało mi się go dostać stacjonarnie. Początkowo, sugerując się stroną internetową salonu, byłam pewna, że nie dostanę go od ręki. Zaryzykowałam i ruszyłam do jednego z lepiej zaopatrzonych Empików w Poznaniu. Najpierw znalazłam notatniki w kropki małego formatu. Nie poddałam się jednak i wyszperałam na innych pułkach mój notatnik.  Kosztował 50 zł, sporo jak na trochę kartek i lepszą okładkę, (inna liniatura niż linie czy kratka podbija cenę). Na szczęście w różnej maści pisadła już jestem zaopatrzona.


 Lubię elegancję i zarazem minimalizm w notatkach, dlatego stawiam na niewiele, dopracowanych ozdób.


 Teoretycznie pierwszy powinien być Indeks, jednak stwierdziłam, że w moim notatniku będzie on zbędny. Zeszyt nie jest super gruby i jeśli będę pilnować porządku i wygody od początku, to nie zgubię się w notatkach.

Rok powoli schyla się ku końcowi, zastanawiałam się, czy poczekać i zacząć tworzyć Bullet Journal dopiero z początkiem roku 2018.  Stwierdziłam jednak, że szkoda mi czekać i zaczęłam planowanie od października. Po prostu nowy rok zacznę na dalszych kartkach notatnika.



Kiedy pojawią się plany, poznam wykładowców dorzucę do notatnika właśnie plan, kontakty do wykładowców, których zawsze szaleńczo szukam, kiedy potrzebuję konsultacji. Na pewno znajdzie się miejsce na obecności na wykładach i ćwiczeniach. Stworzę śledziki, czyli habit tracker, planuję lepiej zorganizować wydawanie moich finansów, kontrolę książek, postów na bloga. Wszystko przyjdzie z czasem.

Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć złoty środek i wypracować idealny system, w pełni dopasowany do mnie :)

Znacie Bullet Journal? Uważacie, go za kolejny trend, który przestał spełniać swoje zadanie, a stał się modnym dodatkiem? Tworzycie swoje kreatywne organizery?

Komentarze

  1. Ja próbowałam jakoś w zimie, ale rzuciłam to w końcu i wolę mieć już gotowy kalendarz :) Zaszalałaś, że od razu porwałaś się od razu na taki drogi zeszyt :) Ja zaczynałam w zwykłym, żeby zobaczyć czy w ogóle mi się spodoba :) Czasem oglądam na YT serie BuJo i bardzo podoba mi się u Sami :) Polecam zerknąć :) // ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś już bawiłam się w BuJo w zwykły zeszycie i właśnie przez brak motywacji, dobrym zeszytem rzuciłam ;) Kocham zeszyty, notatniki itp. dlatego nie mogłam się oprzeć ;)

      Usuń
  2. Już mi się podoba ten łapacz snów, który narysowałaś :D Początki są fajne, oby motywacja Cię nie opuściła. Ja ostatnio też wzięłam się za planowanie i póki co (odpukać) idzie mi całkiem nieźle :D Bullet journal to super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, że się podoba :) Oby oby, ale myślę, że na tyle się naoglądałam, że chętnie będę wypełniać puste przestrzenie w notatniku ;)

      Usuń
  3. Bawiłam i bawię się w BuJo już jakiś czas, ale zanim weszłam w to na dobre miałam trzy podejścia. Podziwiam, że na pierwszy ogień złapałaś tak drogi zeszyt. Ale w sumie to będzie dodatkowa motywacja... Trzymam kciuki bo BuJo to świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja często od razu idę w te "lepsze" rzeczy, by mieć motywacje. Kiedyś próbowałam i przestałam, bo irytował mnie zeszyt ;)

      Usuń
  4. Muszę się przyznać, że kilkakrotnie próbowałam prowadzić taki zeszyt, ale chyba jestem zbyt perfekcjonistką. Każda linia źle narysowana powodowała furię i złość. Nie mam widocznie talentu do takich raczej artystycznych tworów. :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często irytuje mnie, kiedy nie jest idealnie, ale dzięki temu mogę pracować nad tym, by nie zawsze być perfekcyjną ;)

      Usuń
  5. Podziwiam :)
    Bardzo fajnie to wygląda, szczególnie ten łapacz snów.
    Niestety ja nie mam cierpliwości do takich rzeczy. Nawet prowadzenie zwykłego kalendarza ciężko mi idzie :D

    www.soundoftheocean.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja kalendarze często odstawiałam, bo nie były do końca takie "moje". BuJo powinien to zmienić ;)

      Usuń
  6. Przydałby mi się taki organizer:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Organizery uwielbiam! Myślę, że zacznę taki prowadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bardzo podobny zeszyt dostałam od chłopaka, który z kolei go wygrał. Nie mogłam zaleźć dla niego zastosowania, ale wymyśliłam sobie planner. Na razie obklejam go washi tapem, ale szukam inspiracji. Mam nadzieję, że będziesz pokazywać go na blogu, może i u Ciebie się zainspiruję!
    Pozdrawiam.
    BLOG

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja prowadzę, na razie spisuję się dość dobrze, ale myśle że październik wykaże jego potrzebę :D
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj to zupełnie nie dla mnie.... nie widzę się w tym... Niby lubię perfekcję, ale z tym już bym chyba oszalała... :) Podziwiam. Miłego dnia. Jestem tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabieram się za stworzenie swojego Bullet Journal już od dłuższego czasu, niestety potrzeba na to trochę czasu, a przy małym dziecku nigdy nie ma go w nadmiarze.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też od października zaczynam przygodę z bujo, zobaczymy jak mi pójdzie :)
    pozdrawiam domikla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię oglądać strony BuJo u innych, bardzo mi się to podoba, ale jest dla mnie totalnie zbędny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nigdy nie miałam ochoty, żeby stworzyć coś takiego. Zazwyczaj wybieram sklepowe kalendarze i tylko wpisuję tam ważne rzeczy. Może przy napływie jakiejś weny zechce mi się prowadzić taki notes.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja kupuję gotowce, jakoś nie jestem artystyczną duszą, ale lubię oglądać ręczne "wytwory" :) Przypomniałaś mi, żeby już powoli szukać czegoś na 2018 rok, dzięki
    Zapraszam! www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem fanką plenerów i Twój zapowiada się nie źle ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡