stycznia 24, 2018

Cudowny chłopak - o (braku) tolerancji

Cudowny chłopak - o (braku) tolerancji
Dla 10-letniego Auggiego nie ma niczego bardziej niezwykłego niż "zwykły dzień w szkole". Urodzony z licznymi deformacjami twarzy, dotąd uczył się w domu pod okiem mamy. Teraz jednak, zaczynając 5 klasę w normalnej szkole, ma nadzieję, że koledzy potraktują go jak zwyczajnego chłopca. Jego wygląd sprawia, że staje się szkolną sensacją, a dla wielu wręcz "dziwadłem". Jedni się z niego śmieją, inni wytykają palcami, ale nikt tak naprawdę niczego o nim nie wie. Wszystko zacznie się zmieniać, gdy w szkole pojawi się nowa uczennica. Urocza Summer potrafi dostrzec w Auggiem coś więcej niż nietypowy wygląd. Wystarczy jeden przyjazny gest, jedna pomocna dłoń, by obudzić w Auggiem siłę, dzięki której będzie potrafił udowodnić, że nie tylko twarz czyni go kimś niezwykłym.

Zdaje się, że kino, książki już nie pierwszy raz serwują nam  historię o pokonywaniu własnych kompleksów, lęków, przezwyciężaniu strachu przed innymi przedstawicielami naszego gatunku. Bo człowiek w całej swej okazałości inteligencji, mądrości, głębi uczuć, jest najmroczniejszą z istot stąpających po Ziemi. Niestety, ale dzisiejsze czasy udowadniają, że nadal potrzebujemy takich filmów.

Głównym bohaterem jest 10-letni chłopiec - Auggie, który przez wadę genetyczną, związane z nią liczne operacje ma zdeformowaną twarz. Można domyślać się, jak  czuje się dziecko, na które każdy patrzy z niedowierzaniem, szokiem wymalowanym na twarzy, nutą strachu i przerażenia. Na szczęście chłopiec urodził się w domu, gdzie ma kochającą rodzinę, mamę, która wszystko dla niego rzuciła, ojca - starającego się by chłopiec budował swoją pewność siebie, nastoletnią siostrę, która poświęca się, by brat miał lepsze życie. 


 Mama postanawia zrezygnować z nauczania w domu na rzecz szkoły - nadszedł czas, by chłopiec cieszył się z dzieciństwa razem ze swoimi rówieśnikami. Przed Auggiem trudne wyzwanie, jakim są dzieci, które nie potrafią taktownie, jak dorośli chować swoich emocji i uczuć. Widać po nich, kiedy coś im się podoba, kiedy nie mają ochoty przyjaźnić się z kimś. Są szczere do bólu. Nowe środowisko, pełne różnobarwnych postaci, ciągle kształtujących swoje charaktery, stawia przed chłopcem wiele problemów - brak akceptacji, wyśmiewanie, szukanie prawdziwego przyjaciela, który nie bawi się z nim kierowany litością. Wszystko to sprawia ból, a jedyną ucieczką jest nauka - dziecko zafascynowane jest światem fizyki i  astronomii. Jak każdy mały człowiek ma ogromne marzenia i plany, dzięki którym łatwiej mu pokonywać trudności.
Dzisiejszy świat krzyczy, jaki jest tolerancyjny, jak bardzo patrzy w serce i charakter. Kontrastem stają media, które kreują w nas kompleksy, pokazują jak powinniśmy wglądać. Infulenserki wrzucają przerobione, z mnóstwem filtrów zdjęcia i podpisują cytatem, że największe piękno to natura, nasze wnętrze. Świat staje na ogromnym zakręcie hipokryzji, co wyraźnie pokazuje film. Mamy podobać się sobie, czy innym? Dramat pokazał, jak bardzo dzisiejsze czasy każą nam się dostosować do innych, ludzie podejmują decyzje pod presją otoczenia, wręcz boją się mieć swoje zdanie i go bronić.


Jednak chłopiec to nie jedyna ważna postać, nie jest to też matka, która całe życie, rodzinę i dom dopasowała do chorego chłopca, co jest naturalnym odruchem kobiety. Zawsze w cieniu, zawsze z boku stoi siostra - Via. I choć próbuje nas przekonać, że rozumie postawę rodziców, wie dlaczego cały świat kręci się wokół młodszego brata, wyraźnie widzimy, jak bardzo cierpi. Jest nastolatką, która potrzebuje rodziców - mamy, której opowie o pierwszej miłości i obejrzy romantyczną komedię, taty, który powie, że jest piękną, młodą kobietą. Czeka na chwilę uwagi, również pragnie, by rodzice spędzili z nią trochę czasu, zwyczajnie zapytali Co u niej słychać? Swój ból chowa pod uśmiechem i pomocą przy opiece nad Auggiem, jak sama twierdzi, nie chce przysparzać dodatkowych kłopotów.


Poza wartościami takimi jak tolerancja, samoakceptacja, dorastanie, poruszony zostaje wątek bliskości, rodziny. Rodzice są bardzo zżyci z dziećmi, przeszli razem przez ogromne trudności, co zbudowało bliską i intymną relację. Rodzice nie są idealni, wiedzą, że czasem zbyt mocno rozczulają się nad Auggiem, a za mało czas poświęcają córce; często nie wiedzą, jak obejść trudne pytania. Jak w każdej rodzinie padają kłótnie, bolesne słowa, ale kiedy tylko trzeba - jest pomoc, współpraca i przyjaźń. Czasem rodzeństwo może liczyć tylko na siebie, mimo kłótni i problemów trzeba je doceniać.
Dzisiejszy świat trochę zamazał obraz rodziny, skrzywił go. Nie znam takiej idealnej, gdzie nie ma sprzeczek, ale jednocześnie, kiedy trzeba znajduje się czas na pomoc. Ile razy, kiedy byłam mała i biegałam boso po domu, mama marudziła, że mam założyć kapcie, bo się rozchoruję, a ona nie będzie ganiać ze mną po lekarzach? A kiedy faktycznie coś się działo, pierwsza reagowała i wiozła mnie do przychodni? Ile raz ktoś powiedział mi coś miłego, a mama pokazała, że nie warto przejmować się zdaniem innych? Przestaliśmy doceniać jej wartość, warto nad tym pomyśleć, oglądając ekranizację.


Film zdaje się opowiadać o rzeczach oczywistych, jednak świetnie gra na uczuciach. Nie jeden raz kręcą się łzy w oczach, za chwilę pojawia się śmiech. Dziś potrzebuje takich filmów, by zobaczyć, przypomnieć sobie zapomniane wartości.
Atutem są aktorzy - Julia Roberts i Owen Wilson stworzyli świetny duet, pokazując, że rodzice, których dziecko boryka się z wieloma problemami nie żyją w ciągłej trwodze. Mamy zatroskaną mamę, ale i ojca, który wprowadza najwięcej humoru bojąc się mamy. Aktorzy dodają uroku do scen. 11-letni Jacob Trembley świetnie poradził sobie wcielając się w głównego bohatera, a nie mogło być to łatwe.
Spora dawka słodkości, którą przyjemnie się ogląda. Daje do myślenia i zachęca do przeczytania książki R.J. Palacio, na podstawie której została stworzona.

Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat.

stycznia 03, 2018

Bullet Journal #2 hybryda

Bullet Journal #2 hybryda

Pogoda dzisiejszego dnia była okrutna. Padał śnieg, a ja ubrana w wygodne legginsy, bluzę, kapcie - króliczki chodziłam od okna do okna i marudziłam, dlaczego temperatura jest na plusie. Ile byłoby śniegu?! Tak tęsknie za białym puchem, rzucaniem się śnieżkami i zjeżdżaniem na workach wypełnionych słomą, z górki usypanej przez tatę. Ahh, to były czasy. Dla pocieszenia usiadłam nad moim Bullet Journal, by nieco go dopieścić. 

Zastanawiałam się czy bujowanie nie znudzi mi się. Nic takiego nie nastąpiło, a ja postawiłam na przesiadkę do segregatora. Powód był prosty - łatwo coś zmienić, wyrzucić, kiedy się nie podoba czy dodać, kiedy nagle potrzebne jest coś w danym miejscu. Martwiłam się, czy nie będą mi przeszkadzać ringi tworzące pewien przerywnik, ale jest to kwestia przyzwyczajenia. Segregator kupiłam już jakiś czas temu, kartki drukuję sama, dlatego decyduję kiedy mam kropki, kiedy kartkę gładką. Chciałam postawić na minimalizm. Znalazłam swój idealny sposób na dniówki, walczę jeszcze z tygodniowym rozkładem, który przyznaję, wyszedł mi na ten moment najgorzej. 






Stwierdziłam, że jeden duży, na cały rok śledzik humoru wystarczy, nie potrzebuję co miesiąc tworzyć osobnych tabelek. 

Jej! W końcu odzyskałam dzieciństwo, nadrobiłam zaległości i obejrzałam Kevina
  
Stwierdziłam, że będę prowadzić spis książek i filmów, które w tym roku uda mi się przeczytać i obejrzeć. Liczę, szczególnie na listę z książkami, że cała się zapełni - takie małe wyzwanie na 2018, kiedy jeszcze nie będę tonąć w książkach i artykułach pisząc Pracę Magisterską, choć pewnie w drugiej połowie roku zabiorę się i za nią. W tym celu, obok planu zajęć i kontaktu do wykładowców stworzę rzut na postęp pisania pracy. 


Dalej zaczął się już standardowy bullet - rozkładówka na miesiąc, tydzień i dniówki. Śledzik nawyków, posiłków i dbania o włosy. 



Jak dla mnie tygodniówka wyszła mi okropnie. Szukam jeszcze czegoś idealnego do mnie, może bez tych kolorów, może inaczej to rozłożyć. Następny tydzień na pewno będzie lepszy!


W 2018 witam Was bulletowym wpisem. Uwielbiam w nim elastyczność, całkowite dopasowanie do mnie i wyjątkowość. Nikt inni nie będzie takiego miał :D

Jakie macie plany na 2018 rok?
Copyright © 2016 lekkość duszy , Blogger