kwietnia 24, 2018

Szalony tydzień, dlaczego nagle przestałam pisać?

Poniedziałek rozpoczynam nieciekawymi wykładami, później wbijam się w kitel i spędzam czas nad mikroskopem poznając kolejne mikroorganizmy przewodu pokarmowego, następnie omawiam prezentację na seminariach, kolejno próbuję zrozumieć i poznać techniki bioinformatyki żałując, że nie jestem informatycznym mózgiem - inaczej nie musiałabym się martwić o pracę w przyszłości. We wtorki uśmiecham się do promotorki, która ma z nami zajęcia i udaję, iż nie zauważam, że ode mnie wymaga więcej, niż od reszty grupy, na samą myśl kolokwia żołądek skacze fikołka. W środę plastycznie staram się przebrnąć przez angielski, by kilka godzin później spędzić w laboratorium tworząc kolejne płyty z PCR. Czwartki to komórki i spędzanie czasu przy mikroskopie. W piątki od rana na zajęcia ciąć skrawki mikroskopowe. Na weekend oddech w domu, ale jeszcze trzeba zrobić dziesięć innych rzeczy związanych z uczelnią. 

Pomiędzy czasem spędzanym na uczelni, a czasem w domu, który poświęcałam uczelni minęły mi 23 urodziny, jakieś święta i czas spędzany z najbliższymi. Do bloga nie miałam cierpliwości, chęci i natchnienia. Lepiej nie pisać nic, niż pisać, że nie ma się na nic czasu.

Dopiero tydzień 16-22 kwietnia przyniósł mi trochę wytchnienia i co najważniejsze - wiele niezapomnianych chwil i emocji. 


Koncert Thirty Seconds to Mars w Łodzi, to prezent od siostry na moje 23 urodziny, które obchodziłam 8 marca. Bilety były kupione już dawno, problemem był termin, nie miałam pewności, że będę mogła pojechać z powodu obowiązków na uczelni. Ostatecznie udało się i zaraz po prezentacji na angielskim odebrało mnie auto, które sunąc po autostradzie zawiozło mnie niemal pod samą Atlas Arenę. I tak, jak miasto nie zrobiło na mnie wrażenia, tak koncert, atmosfera i muzyka wzbudziły we mnie nie małe emocje. Piosenki tego zespołu są idealne na koncerty - Jared Leto potrafi zaangażować i poderwać widownię z miejsc. Zjednoczenie głosu tak dużej publiczności, muzyka na żywo, do tego odpowiednia scenografia potrafią stworzyć widowisko idealne, wywołujące gęsią skórkę. Nucąc kolejne piosenki i ruszając biodrami w rytm muzyki zapominałam na chwilę o uczelni, o ogromie obowiązków, które wypełniają mi dni i o tym, jak próbuję z barków zrzucić zmęczenie materiału, do większej aktywności po uczelni, większego zaangażowania w to, co lubię.
Koncert przypomniał mi, jak bardzo warto cieszyć się chwilą, poczuć wolność i świeżość. Warto raz na jakiś czas oderwać się od codzienności i zrobić coś zupełnie innego.

Jak się okazało, ten tydzień nie miał być wyjątkowy tylko dzięki koncertowi, a przede wszystkim dzięki Damianowi. To miała być z pozoru zwykła, letnia sobota, z tym wyjątkiem, że Damian miał pomóc swojemu koledze. Więc po 12 ruszyliśmy do Poznania. Wpadłam do mieszkania i pognałam do ubikacji, kątem oka zobaczyłam tylko, że coś jest na stole. W głowie pojawiły się różne scenariusze, żołądek fiknął koziołka. Wróciłam do Damiana, a on klęknął. Dawno nie byłam jednocześnie tak szczęśliwa i trochę zdenerwowana. Dłuższa chwila minęła, nim opanowałam drżenie rąk. Ale byłam jedną z najszczęśliwszych kobiet w tamtym momencie. I trwa to do dzisiaj. I mam nadzieję, że już tak zostanie, że wewnętrzny spokój i ukojenie będą mieszały się z dużą dawką radości i miłości.

9 komentarzy:

  1. Miesiąc pełen wrażeń ;)
    Gratuluję zaręczyn !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo, gratuluję serdecznie! Jaki piękny pierścionek, gust świetny u chłopaka.
    Oby Wam się powiodło! Dużooo, dużo szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim klęknął przystąpił do podpytania o wymarzony pierścionek :) Trafił idealnie :)

      Dziękuję

      Usuń
  3. Gratulacje kochana ! :) Zaręczyny to jeden z najpiękniejszych momentów <3 sama ze wzruszeniem ciągle wspominam moje :) powodzenia w ślubnych przygotowaniach ! :) Pozdrawiam :) // ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, jednak, jeśli nie ma się on odnosić do tematu posta, a ma jedynie reklamować Twój blog, to nie pisz go wcale ;)

Innych pozostawiających swój ślad na pewno odwiedzę ♡

Copyright © 2016 lekkość duszy , Blogger